Ja również, podobnie jak większość blogerek, dostałam urocze pudełeczko od marki Astor - w środku schowane były 3 pisaki do ust :) Przyznam szczerze, że zawsze intrygowała mnie ta forma kosmetyku. Gdy tylko natykałam się na flamastry w drogeriach od razu testowałam na dłoni, ale nie mogłam się zdecydować na kolor i ostatecznie nigdy ich nie kupiłam. Poza tym kiedyś używałam tylko błyszczyków, teraz mi się trochę odmieniło i mam masę szminek, a do tego mało czasu, więc lubię trwałe kosmetyki.
Dostępność: od 8 kwietnia
Odcienie: 6 odcieni - od jasnego różu, przez beże, brązy po ostry róż i czerwień
Co i jak: z jednej strony mamy flamaster, który barwi nasze usta; z drugiej balsam, który nadaje połysk i nawilża usta.
Zapach: słodki, lekko jabłkowy
Trwałość: bardzo ciężko zmyć z dłoni, dlatego nie polecam testowania w drogerii, jeśli nie ma w niej produktu do demakijażu (chociaż i tak mało co sobie z nim radzi), z którego możecie skorzystać (zwłaszcza jeśli spieszycie się np. na randkę czy ważne spotkanie ;) a na ustach... o tym w następnym poście ;)
Dostałam 3 kolory, od lewej: 300 Nude Sweetness, 200 Grenadine, 103 Rosewood Blush.
tuż po nałożeniu
po wyschnięciu
z balsamem nawilżającym
