Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do poczytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do poczytania. Pokaż wszystkie posty

27 października 2012

Złota pięćdziesiątka

Nie lubię się chwalić, ale tym razem muszę. Po raz kolejny znalazłam się w pierwszej 50. najpopularniejszych polskich blogów!
Koniecznie sprawdźcie 150 najpopularniejszych blogów, których zestawienie zrobiła Em (super robota!) z Lusterka Em


Dla spragnionych dawki czytania, fajnych zdjęć i nowych kosmetyków dorzucam kilka blogów, które ostatnio odkryłam i bardzo polubiłam :)
Kitsch Snitch
Lakierowa mania
Miss Lucy Loves
Le Journal de Mademoiselle C.

23 września 2012

Gdybym miała 200zł...

kupiłabym kilka kosmetyków, które idealnie sprawdzą się jesienią:




Metaliczny złoty cień Pure Color Cyber Metallic Estee Lauder - ok. 110zł
Estee Laudera można kupić w promocji np. -20% w Sephorze, testowałam go na dłoni i jest boski; złoto to super trend tej jesieni, dlatego chyba przeboleję cenę i go kupię ;)


Krem pod oczy Nutri-Gold L'Oreal Paris - 29,99zł
Testowałam na dłoni krem na noc i bardzo podobała mi się jego gęsta, treściwa konsystencja. Nie jestem zadowolona z kremu pod oczy, który teraz stosuję i muszę znaleźć coś nowego. Seria zapowiada się ciekawie.


Balsam do ciała z maliną nordycką Neutrogena - 17zł
Ładnie pachnie i ma wygodną pompkę. Idealny do pielęgnacji i regeneracji skóry po lecie oraz nawilżania jej podczas chłodnych dni.

Maska do włosów z cementem i ceramidami Elseve L'Oreal - 20zł
Naczytałam się wielu pozytywów o niej i mam straszną ochotę ją kupić. Wszystkie maski i odżywki, które mam obecnie otwarte są przeciętne i dają słabe efekty.



Lakiery do paznokci Colour Trends Kobo - 9,90zł x2
Z nowej kolekcji lakierów Kobo wybrałabym dwa jesienne odcienie, podoba mi się np. Genewa, London czy Prague.




Krem do stóp Rossmann - 5zł
Jeden z moich ulubionych kremów do stóp, jest bardzo tani i świetnie zmiękcza skórę. Na pewno przyda mi się po wakacjach :)


Co byście kupiły, gdybyście znalazły, wygrały albo miały wolne 200zł do wydania na kosmetyki?

22 września 2012

Jak przechowuję miniaturki i próbki

Po poprzednich przesyłkach zostały mi śliczne różowe pudełeczka Glossybox, które postanowiłam wykorzystać do przechowywania miniaturek kosmetyków. Są pojemne i dość głębokie, więc mieści się w nich sporo kosmetyków.
Część z tych kosmetyków czeka na krótkie kilkudniowe wyjazdy, część staram się używać gdy np. skończy mi się produkt pełnowymiarowy albo mam ochotę wypróbować coś nowego.
Kosmetyki apteczne i filtry czekają na swoją kolej jesienią - zamierzam poddać się jakiemuś głębszemu peelingowi chemicznemu.


W pierwszym pudełku zamieszkały produkty do pielęgnacji twarzy:
  • woda termalna Avene
  • micel Avene (strasznie mocno pachnie, nie przepadam za nim)
  • żele do mycia twarzy Cleanance Avene
  • krem Cicalfate na podrażnienia
  • maseczka oczyszczająca z granatem Korres
  • kremy Biodermy: filtr, krem na podrażnienia, krem do skóry tłustej
  • krem Hydra Quench Clarins
  • próbki Collin
  • maseczka Phenome
  • maseczka Sisley
  • mikrodermabrazja Dermalogica (super, bardzo polecam!)
  • żelowy olejek do demakijażu Galenic


Drugie pudełko zajęły kosmetyki do ciała i włosów:
  • szampony i maski Rene Furterer (kilka już zużyłam, przypadły mi do gustu)
  • suchy szampon Rene Furterer (podobno świetny)
  • żel pod prysznic Aterra
  • żel pod prysznic Cztery Pory Roku
  • olejki do ciała Weleda
  • krem z filtrem Lancaster
  • klasyczny krem Nivea (nie lubię)
  • krem po opalaniu Lavera
  • perfumy Daisy Marc Jacobs
  • suchy olejek do ciała Nuxe (bardzo lubię)
  • pasty do zębów BlanX

W pudełkach lądują też różne próbki z perfumerii czy gazet oraz maseczki w saszetkach. Nie ujęłam ich na zdjęciach, bo jest tego zbyt dużo ;)

27 sierpnia 2012

50 Beauty Products to Buy Before You Die

Magazyn Allure wybrał 50 kosmetyków i akcesoriów, które trzeba wypróbować przed śmiercią ;) jestem ciekawa ile z nich znacie? Niestety, wiele marek nie jest dostępnych w Polsce.
Listę pod wdzięczną nazwą '50 Beauty Products to Buy Before You Die' ze zdjęciami i krótkim uzasadnieniem znajdziecie tutaj





5 lutego 2012

Niedzielne grzechy, czyli kawa z M.

Każda kawa z M. kończy się nieplanowanymi zakupami. Zawsze. Wiem, że to czytasz przebrzydła kusicielko i mam nadzieję, że się wstydzisz ;)


Złote Tarasy w niedzielny poranek są niezwykle puste. Rzadko bywam w tym centrum handlowym, a jeśli się tam pojawiam to niestety najczęściej w środku tygodnia w godzinach popołudniowych. Nie wiem czy brak ludzi spowodowany był weekendem czy mrozem, ale w każdym razie było cudownie, cicho i spokojnie. Po zaliczeniu kawiarni udałyśmy się jak zwykle do Super Pharmy, w której poległam. Poszłam tylko po dezodorant, a wyszłam z... dezodorantem, podkładem i kremem do rąk (poleconym oczywiście przez M.!). Ale, ale! Dzisiaj skończył mi się podkład i krem do rąk, natomiast dezodorant, którego używam nie całkiem mi pasuje, no i wkrótce też się skończy. No i wszystko było w promocji, także nie ma tego złego... Następny punkt to Body Shop, w którym wysmarowałyśmy się masłem czekoladowym z nowej kolekcji, zagarnęłam jego próbkę, obejrzałyśmy po raz setny cały asortyment i poleciałyśmy do Douglasa. A tam nowe wiosenne kolekcje, douglasowe lakiery Absolute Nails (piękna ciemna jagoda!) i... miniatury podkładu Even Better Clinique w odcieniu 5. 15ml za 29zł. Wstyd nie wziąć. Uległyśmy obie. Do zakupu dostałam próbkę perfum Escady Sexy Graffiti - marka przywróciła 3 stare zapachy w nowych, limitowanych opakowaniach.
Na szczęście na tym się skończyło, bo musiałyśmy już iść. Ufff ;)

4 grudnia 2011

Happy Birthday to…me! ;)

http://www.cupcakestand.co.uk/ 

W piątek obchodziłam kolejne osiemnaste urodziny ;) miałam naprawdę przyjemny dzień. Rano w pracy dziewczyny przywitały mnie cudownie pachnącą paczuszką z Lusha - wiedzą, że jestem wielką fanką tej marki. Zobaczcie jak pięknie była zapakowana :) W środku znalazłam różowe mydełko w kształcie gwiazdki oraz babeczkę do kąpieli. Całość pachnie intensywnie cukierkami.



Później dostałam wielki flakon perfum, w których ostatnio totalnie się zakochałam Juicy Couture Viva la Juicy. Najpierw pachną owocowo - mandarynką i czarną porzeczką, przechodzą w kwiatową nutę jaśminu i gardenii. Całość kończy się ciepłymi akcentami wanilii, karmelu, pralinek i drzewa sandałowego.


Jestem wielką fanką Nigelli Lawson i uwielbiam piec, więc w końcu musiałam stać się posiadaczką książki 'Jak być domową boginią'! Książka jest przepięknie wydana, ma bardzo smakowite zdjęcia. Już się nie mogę doczekać nowych wypieków.


16 listopada 2011

Paris, Paris


Ostatni tydzień spędziłam w Paryżu. Tym, które nie były serdecznie polecam :)
Jak zwykle postanowiłam zrobić post o sklepach i kosmetykach, które możemy tam kupić. Francuzi stawiają na swoje marki i to naprawdę widać. Wszechobecny jest również trend bio!

28 września 2011

Życie na odwyku ;)

Pewnie większość z Was pamięta, że ciągle jestem na odwyku i staram się nie kupować kolejnych kosmetyków. Z racji wykonywanego zawodu mam dostęp do mnóstwa nowości kosmetycznych, co sprawia, że zawsze mam coś w zapasie. Generalnie mam nadmiar wszystkiego ;) pokażę Wam moją szufladę, w której trzymam kolorówkę oraz większą część pielęgnacji do twarzy (niestety niektóre produkty do demakijażu i toniki maja zbyt wysokie opakowania i się nie mieszczą). Zdjęcia robione na szybko, dopiero w weekend będę miała chwilę, żeby posprzątać i poukładać kosmetyki.



Moje sposoby na oszczędzanie/niekupowanie kosmetyków:
  • nie wchodzę do drogerii i perfumerii, bo prawie zawsze mnie coś skusi
  • nie zaglądam na większość wątków kosmetycznych, wypisałam się z list mailingowych większości marek i sklepów internetowych
  • chowam część kosmetyków i wyciągam po kilku tygodniach - to prawie tak jakbym kupiła coś nowego ;)
  • używam jednego kosmetyku np. podkładu - używając naprzemiennie 3-4 produktów ciężko coś zużyć
  • zbieram puste opakowania po kosmetykach MAC; 6 opakowań można wymienić na szminkę
  • pożyczam od koleżanek niektóre produkty, w ten sposób mogę wypróbować nowe odcienie np. lakierów lub cieni
  • co jakiś czas robię duże porządki i oddaję nieużywane kosmetyki rodzinie albo koleżankom - widzę jak dużo pieniędzy zmarnowałam na rzeczy, których najczęściej prawie w ogóle nie używałam
  • wymieniam się z koleżankami/dziewczynami na wizażu
  • co jakiś czas kupuję sobie coś drobnego w nagrodę albo coś co mi się bardzo podoba; wydaje mi się, że całkowite odmawianie sobie wszystkiego prowadzi do nieprzemyślanych, spontanicznych zakupów; ostatnio kupiłam upragnioną paletkę cieni Lady Gray MACa - nie był to tani zakup, ale wiem, że będę jej używać. Gdy coś bardzo mi się podoba to daję sobie kilka dni - jeśli nadal myślę o tym kosmetyku to wracam po niego, jeśli nie to znaczy, że wcale go nie potrzebuję.
Zużycia idą mi całkiem nieźle, w ostatnim czasie pozbyłam się pudru prasowanego, puder brązujący jest na wykończeniu, a w kilku cieniach pokazało się dno. Do końca roku planuję zużyć trzy podkłady, dwa pudry sypkie, jeden róż, trzy tusze do rzęs i sporo pielęgnacji (zużywanie pielęgnacji idzie mi świetnie!).

A oto  torba, w której przechowuję opakowaniu po produktach zużytych w przeciągu całego miesiąca. We wrześniu było ich całkiem sporo :)

3 czerwca 2011

Apel Sabbath - koniecznie przeczytajcie!

Bloggerko! Bloggerze!

Tworzysz bloga, inwestujesz w niego swój czas, wiedzę, umiejętności, pasję? Tworzysz markę rozpoznawalną dla Twoich czytelników? Czujesz, że masz swoje miejsce w wirtualnej rzeczywistości?

Ilu z Was zastrzegło nazwę bloga, zarejestrowało domeny (z różnymi końcówkami) z tą nazwą?
Niewielu, prawda? Na tym polega istota blogowania: mamy miejsce w sieci, w którym bez opłat dzielimy się swoją pasją i talentem.

A teraz wyobraźcie sobie, że właściciel innego bloga rejestruje domenę z nazwą miejsca, o którego renomę tak długo dbacie i umieszcza tam odsyłacz do siebie.

Właśnie spotkało to mnie.
Właściciel bloga Nie Muzyczna Pięciolinia Marcin Budzyk wykupił domenę z nazwą bloga Sabbath of Senses, którego prowadzę od 2008 roku i umieścił tam przekierowanie na swojego bloga, na którym wielokrotnie mnie oczerniał.

Proszę, nie publikujcie tego adresu na forach, żeby nie przesuwać go wyżej w wyszukiwarce. Korzystajcie ze skanu.

Prawo pozwala na rejestrowanie domen o dowolnej, niezastrzeżonej nazwie. To, co powstrzymuje ludzi przed kradzieżą cudzej nazwy to zasady. Wiemy jednak, że istnieją ludzie, którzy ich nie mają.

To się może zdarzyć każdej i każdemu z nas. Bez względu na to, na jaki temat piszemy - zawsze może znaleźć się ktoś, kto będzie usiłował pasożytować na Naszej pracy. Nie pozwólmy na to!

Piszcie o tej sprawie na swoich blogach, wywalajcie kolesia z blogrolla, informujcie kogo się da - niech potencjalny kolejny cwaniak wie, że takie zachowanie oznacza internetowy ostracyzm. Zareagujmy tak, żeby każda kolejna pijawka, której przyjdzie do głowy taki numer miała świadomość, że nie warto.


Dziękuję
Sabbath
 
Zapraszam do Sabbath, gdzie można zapoznać się bliżej ze sprawą i wpisać się w komentarzach 

25 maja 2011

Powoli wracam do świata żywych ;)

Strasznie, strasznie, strasznie dawno mnie tu nie było. Nie mam ostatnio czasu na prowadzenie bloga, ale mam nadzieje, że uda mi się przygotować dla Was trochę postów w sobotę :)
Dziękuję za wyróżnienie i otagowanie mnie - niestety nie mogę odpowiedzieć od razu. Zastanawiałam się cały dzień czy jest 10 kosmetyków, które uwielbiam i chyba będę miała problem z wytypowaniem ich. Wbrew pozorom nie dlatego, że jest ich aż tyle. Po prostu niewiele jest kosmetyków, które uwielbiam i do których często wracam. Muszę to dobrze przemyśleć :)


Warszawianki! Uwaga! Właśnie otworzono dużą drogerię Hebe (należy do właściciela Biedronki). Znajduje się w Alejach Jerozolimskich naprzeciwko Smyka (tam gdzie była Terranova). Wpadłam tam dosłownie na chwilę po pilnik do paznokci, bo wszystkie mi się stępiły. Mają jedną szafę Essence, szafę Bell (!!!), duży wybór perfum, polskich i zagranicznych kosmetyków. Wypatrzyłam np. dwufazowy peeling do dłoni Cztery Pory Roku. Szafa Bell jest dobrze zaopatrzona, ale nie ma w niej wszystkich Glam Wearów, tylko te podstawowe kolory, które weszły wieki temu.
W promocji -30% są wszystkie tusze do rzęs, kremy do twarzy dla kobiet i kosmetyki dla dzieci. Dodatkowo za każde wydane 40zł dostajemy bon na 10zł.
Kupiłam pilnik za 2 zł z groszami i dostałam dużą pomarańczową świeczkę gratis :)

1 maja 2011

Podsumowanie kwietnia, czyli haul, ulubieńcy i inne

1 maja to dobry dzień, żeby podsumować miniony miesiąc. Ostatnio nie miałam w ogóle czasu ani na pisanie ani na robienie zdjęć, ale na szczęście mam teraz wolne. Wstałam rano i nadrobiłam masę Waszych postów i przy okazji zaspamowałam Was komentarzami :D


Co się wydarzyło w kwietniu:
  • mój blog obchodził pierwsze urodziny, bardzo dziękuję za wszystkie życzenia, wczoraj rozlosowałam nagrody :)
  • wygrałam róż Bella Bamba u Pięknośćdnia!
  • w sondzie zadecydowałyście, że chcecie przeczytać recenzję masła Granat Bielendy
  • pokazałam sporo lakierów: fiolet Vipery, niebieską Barbrę, różowo-brzoskwiniowy Catrice i mini lakiery Jumpy Vipery
  • zrecenzowałam i zeswatchowałam kolekcję Surf Baby! MAC, która już za kilka dni będzie dostępna w sklepach
  • zużyłam masę kosmetyków - o tym już wkrótce
  • odkryłam blog atqa beauty - serdecznie polecam
  • Kate i William w końcu wzięli ślub - zaczęło mi działać na nerwy całe zamieszanie związane z ich ślubem; bardzo podobała mi się jej suknia; widziałyście lakier No More Waity, Katie?


Ulubieńcy kwietnia to:
  • lakiery Essie Watermelon i Vipera High Life nr 822 - znowu uwielbiam intensywnie różowe lakiery
  • róże Mighty Aphrodite MAC i Chocolate Cream Catrice - pokazywane tu i tu
  • puder mineralny Mineralize Skinfinish MAC - po raz kolejny go pokazuję jako ulubiony kosmetyk; jest lekki, nie matuje bardzo mocno, ale wygląda naturalnie na skórze
  • korektor Make Up Studio - mam go już jakiś czas i bardzo lubię, bo nieźle kryje i fajnie 'topi się' pod wpływem ciepła
  • żelowy brązowy eyeliner Essence  pokazywałam go tutaj
  • baza pod tusz MAC i tusz 2000 Calorie Max Factor - baza sprawia, że niemal każdy tusz wygląda dobrze, naprawdę warto zainwestować, a 2000 Calorie to tusz, który lubię od wielu lat i zawsze z przyjemnością do niego wracam
  • Lip Smacker różowa guawa - złamał mi się balsam do ust i skuszona recenzją Mag postanowiłam kupić Smakcersa; cudownie pachnie, dobrze nawilża i jest naturalny!
  • żel pod prysznic grapefruitowy The Body Shop - najpiękniejszy zapach w całym Body Shopie ;)
  • łagodny szampon 'Migdały i jojoba' Alterra - mam bardzo wrażliwą skórę głowy i większość szamponów ją podrażnia; ten szampon jest bardzo delikatny, nieźle się pieni, ma fajny skład, koi i chyba lekko nawilża skórę - na pewno zrobię o nim oddzielny post, bo na to zasługuje
  • migdałowy krem do stóp Bandi - cudo, cudo, cudo! Genialnie zmiękcza skórę i sprawia, że stopy są bardzo gładkie. Nie znoszę smarować stóp, a ten krem już raz zastosowany daje widoczne rezultaty.

Essie Watermelon i Topless&Barefoot, Revlon Bubble Gum, Vipera 822 i 810

cienie Feel Alive Kobo, eyelinery Essence, pędzelek do kresek i do rozcierania Essence

LipSmacker różowa guawa, szminki Essence: All About Cupcake, In The Nude, Coralize Me!, Catrice Gentle Nude,
L'Oreal Color Riche Serum Freshly Mauve i Enlightening Beige

sól i puder do kąpieli Dairy Fun, maska oczyszczająca Ziaja, szampon Alterra

Haul: Przybyło mi głównie sporo szminek i lakierów (chyba znowu wpadam w manię lakierową, koszmar!), pielęgnacyjnie doszło mało, ale to dlatego, że mam nadal spore zapasy. Zapomniałam na zdjęciu o kremie pod oczy z serii SENSIgenic Dr Irena Eris, ale na pewno wkrótce napiszę o nim więcej, bo bardzo mi się spodobał.


Otrzymałam trzy lakiery Vipery oraz cień i róż Make Up Studio. Już wkrótce spodziewajcie się ich recenzji!


Jeśli wpadło Wam w oko coś z moich nowości/ulubionych kosmetyków i chciałybyście przeczytać recenzję, obejrzeć swatche itp. to dajcie znać :)

24 kwietnia 2011

Wielkanocne życzenia

http://www.claufont.net/Sfondi/Feste/easter-wallpaper-003-1024.jpg

Najserdeczniejsze życzenia zdrowych,
radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy,
smacznego jajka, mokrego dyngusa,
a także odpoczynku w rodzinnym gronie 
życzy Magda :)

11 kwietnia 2011

Urodziny Polish makeup bag!!!

Dokładanie dzisiaj mija rok od pierwszej notatki na blogu! Nie mam pojęcia kiedy to minęło - przecież dopiero zaczynałam nieśmiało pisać, recenzować i robić swatche, a już mam 150 postów! Dziękuję, że jesteście tu ze mną i doceniacie to co robię :)
Przygotowałam giveawaya, ale dopiero niedawno wróciłam do domu, w dodatku cała przemoczona (mamy okropną ulewę w Warszawie) i nie zdążyłam zrobić zdjęć i ich obrobić. Także obserwujcie bloga - zapraszam jutro po fajne nagrody :)

http://birthdaypartyideas4kids.files.wordpress.com

6 marca 2011

Novinky z Pragi

Wszystko co dobre szybko się kończy i niestety jestem już po urlopie. Praga jest przeuroczym, magicznym miastem, mogłabym godzinami chodzić po maleńkich uliczkach na Starym Mieście :)




Jeśli chodzi o ceny to są bardzo porównywalne z polskimi, poza tym w naszych sklepach dostępne są te same marki, więc raczej nie należy nastawiać się na duże zakupy - H&M, Zara, Bata, Yves Rocher, Sephora, Rossmann...

Nowości, które widziałam: kolekcja Whoom Booom Essence, kolekcja Wonder Woman MAC, balsamy do ust w sztyfcie Garnier (to chyba nie nowość, ale u nas ich brak), nowe linie do włosów - jedna z orchideą, druga z granatem - marki Garnier, podkład Maybelline Affinitone Mineral, róż Bella Bamba Benefit, męska linia Dove i żel do higieny intymnej Dove.
Prawie wszędzie można kupić nasza polską markę Lirene!!!! :)

Gdzie kupić kosmetyki:
  • Rossmann - asortyment niemal identyczny z polskim, ale mają tu Essence, NYC, nieznaną mi markę Gabriella Salvete, maseczki w dużych tubach Freemann
  • Drogerie DM - niestety nie mają marki p2, ale kupimy tu m.in. Alverde, Baleę, S-he oraz Dermacol (który jest bardzo popularny, mają nawet serię kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała; nie znalazłam korektora w metalowej tubie)
  • Sephora -Too Faced! ;)
  • LUSH - niestety dość drogi; byłam zdziwiona, bo obsługa w ogóle nie zwracała uwagi na klientów - byłam w kilku innych Lushach i zawsze spotkałam się z dużym zainteresowaniem ze strony obsługi
  • MAC - mieli już nowa kolekcję Wonder Woman i nowe szminki, wszystko sobie przetestowałam, ale ceny były porównywalne z polskimi, więc zrezygnowałam z zakupów
  • małe drogerie - kiepski wybór, chyba są rzadko odwiedzane, bo kosmetyki były dość mocno zakurzone, widziałam np. Joko, a w jednej sporej drogerii nawet żele pod prysznic Bourjois po ok. 20zł.
  • Yves Rocher - ten sam asortyment co w Polsce
  • The Body Shop - jak wyżej :)
  • Manufaktura - fajne kosmetyki do sprezentowania, mają przeróżne sole do kąpieli, mydła, szampony, żele itp. - warto zwrócić uwagę przede wszystkim na serię z piwem ;)linia dziecięca ma na opakowaniach wizerunek Krecika. Oprócz kosmetyków mają też trochę kubków, ślicznych pojemników na miód, herbat i drewnianych zabawek. Tutaj możecie sprawdzić asortyment.
Kupiłam parę kosmetyków, ale raczej na wypróbowanie - myślę, że gdybym nie miała takich ogromnych zapasów to przywiozłabym znacznie więcej ;)


sól do kąpieli Balea; lakier do paznokci S-he, maseczka z awokado i cień wypiekany Alverde


mini lakier do włosów, mini dezodoranty, żel pod prysznic, krem do rąk z mocznikiem i chusteczki do demakijażu Balea

26 lutego 2011

Gdy mnie nie było...

Miałam małe urwanie głowy w pracy - najpierw byłam chora, wróciłam trochę popracować i nadrobić zaległości, a teraz jadę na tydzień na urlop do Pragi. Nie miałam nawet chwili, żeby poczytać nowe posty na blogach - zaraz będę się starała je nadrobić.
Działo się sporo:
  • byłam na zabiegu mikrodermabrazji - moja skóra stała się cudownie gładka, myślałam, że mam w miarę gładką skórę, ale po tym zabiegu stała się idealnie gładka, aż chciało się jej ciągle dotykać; rozjaśniła się trochę i mniej się przetłuszcza; śmieszna mała głowica lekko zasysa skórę i złuszcza stary naskórek; taki zabieg poprawia krążenie krwi.
  • byłam również na zabiegu kwasami AHA - niestety mam sporo czerwonych przebarwień, które nie chcą zniknąć; na razie jestem po jednym zabiegu - najpierw nałożono mi stężenie 25%, a potem 35%, w przyszłą niedzielę idę na kolejny zabieg. Praktycznie nie odczuwałam pieczenia ani mrowienia, skóra łuszczy się delikatnie w kilku miejscach. Wydaje mi się, że skóra jest w trochę lepszym stanie - niedoskonałości się zmniejszyły, a przebarwienia są trochę mniej widoczne.
  • zaczynam stosować serum z witaminą C - Flavo C
  • testuję pachnące lakiery Revlon - jestem zakochana w odcieniu Bubble Gum, który pachnie arbuzem
  • mam 3 nowe cienie z MAC - Shroom, Shale i Club - jestem w nich zakochana i codziennie się nimi maluję; zaskoczył mnie Shale, który w opakowaniu jest takim zwyczajnym fioletem, a na powiece wybija z niego trochę szarości
  • mam 3 nowe cienie  Inglot - szary z kropla zieleni 454P, oliwkowy 433P i piękny granat428P - szary wygląda przepięknie w połączeniu ze szmaragdem z paletki Murano Chanel.
  • zrobiłam spore porządki w kosmetykach - mam duuuużo miejsca na nowości :D
Przygotowałam kilka postów, mam nadzieję, że uda mi się je włączyć podczas urlopu, żebyście miały co czytać :)

1 stycznia 2011

Podsumowanie roku 2010

http://cz.fwallpapers.net/pics/misc/fireworks/fireworks_008.jpg

Nie sądziłam, że wytrwam w pisaniu aż tak długo i że ktokolwiek będzie chciał to czytać. Na dzień dzisiejszy napisałam prawie 100 postów, mam ponad 240 obserwatorów i zapowiada się, że na tym się nie skończy ;)
Przygotowałam krótkie podsumowanie minionego roku wraz z listą kosmetyków, które bardzo przypadły mi do gustu (część z nich została odkryta w minionym roku, część to stali bywalcy mojej kosmetyczki - na pewno będę do nich często wracać, bo w 100% mi pasują).

Życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku, żeby był jeszcze wspanialszy i bardziej satysfakcjonujący niż poprzedni oraz żebyście znalazły mnóstwo kosmetycznych perełek :)

Najczęściej czytane posty
Największe zainteresowanie wzbudził w tym roku nowy podkład Bourjois Bio Detox - ponad 1800 wyświetleń mojej recenzji! Prawie 1000 razy zajrzałyście do mojego giveawaya. Dalej plasują się dwa wtorkowe kuszenia - Bourjois Bio Detox i perfumy YSL Belle D'Opium.Tuż za kuszeniem znalazł się hit wiosny - paznokcie w odcieniach mięty. Kusiłam Was również tanimi kosmetykami, a później biegłyśmy do Sephory, żeby wymienić stary tusz na miniaturkę tuszu marki Clinique.

Skąd do mnie wchodzicie
Przeważają Google i Wizaz.pl, ale tuż za nimi znajdują się Wasze blogi :) a zwłaszcza: Azjatycki cukier, Moja KOSMETYKOmania (MizzVintage), No to pięknie, All&nothing - girl's stuff (theoleskaaa), Kosmetyki mineralne (Cathy), Kobieta przed 30, Black Beauty Bag (Iwetto) Tysiąc jeden pomysłów i pasji (Hexxana), Co sroce w oko wpadnie  i Sunny Monday.

Trochę o Was :)
Prawie 23 tysiące odsłon pochodziło z Firefoxa (56%), ponad 8 z Internet Explorera (20%), prawie 4,5 tys. z Chrome (10%) i 1300 z Safari (9%) - reszta przeglądarek utrzymuje się na poziomie niecałego procenta.
Aż 94% z Was korzysta z Windowsa, a 3% z Maca.
Oczywiście najwięcej osób zagląda do mnie z Polski (ponad 36 tys. wyświetleń), ale również z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec czy Irlandii.
 
Faworyci minionego roku w kategorii makijaż
Podkład: Bourjois Bio Detox, Clinique Anti-Blemish Solutions, YSL Teint Radiance
Puder prasowany: MAC Mineralize Skinfinish Natural
Cienie: MAC w odcieniu Satin Taupe, Guerlain L'Instant Fume, Rouge Bunny Rouge Bejeweled Skylark
Baza pod cienie: Artdeco bezzapachowa
Tusz do rzęs: Max Factor False Lash Effect oraz MAC Opulash
Róż do policzków: MAC mineralny Warm Soul i prasowany Buff (ideał do konturowania!) oraz Make Up Store Passion
Szminka: MAC Creme Cup, All Styled Up i Angel
Błyszczyk: Maybelline Color Sensational Nude Pink
Lakiery do paznokci: OPI ( zwłaszcza Tickle My France-y, Manicurist of Seville, Pamplona Purple), Wibo Extreme Nails (nr 61), Vipera Jumpy, Bell Glam Wear, China Glaze (For Audrey i Masai Red)

Faworyci minionego roku w kategorii pielęgnacja
Demakijaż: Bioderma Sesnisbio H2O
Oczyszczanie: Lush Angels on Bare Skin
Nawilżanie: Bioderma Hydrabio Serum
Matowienie: Bioderma Sebium Pore Refiner
Maseczki w dużym opakowaniu: Ava ECOlinea maseczka rewitalizująca, Lush Mask of Magnaminty i Love Lettuce
Maseczki w saszetkach: Under Twenty - głęboko nawilżająca, poprawiająca koloryt cery i oczyszczająca
Dezodorant: Ziaja Soft i Garnier Active Upał, Stres, Sport
Peeling do ciała: Bielenda Awokado
Szampon: Lush Seanik

29 listopada 2010

Ogloszenia parafialne :)

Wyniki giveawaya ukażą się wkrótce - nie spodziewałam się aż takiego odzewu i przygotowanie listy osób, które wzięły w nim udział może chwilę potrwać.

Przy okazji pokażę Wam, co wygrałam w giveawayu Hexxanny :) pierwszy raz udało mi się wygrać w giveawayu, wszystkie lakiery bardzo mi się podobają; nie miałam okazji testować wcześniej ani Seche ani Xtreme Wear Sally Hansen.

16 listopada 2010

Podziel się linkiem do bloga


http://everything.typepad.com/blog/2009/02/i-love-blogging.html

Macie jakieś ulubione blogi, które często czytacie? A może same coś piszecie, a ja nie jestem Waszą obserwatorką? Przyznam, że ostatnio nie mam czasu na wyszukiwanie nowych blogów, także będę wdzięczna jeśli w komentarzach podrzucicie mi linki do Was :) lubię zrobić sobie poranną 'prasówkę' ;) i zobaczyć co nowego dzieje się w kosmetycznym świecie.

1 listopada 2010

Mini przewodnik + berliński haul...

... czyli jednym słowem: wróciłam ;) tydzień zleciał bardzo szybko, zrobiłam drobne zakupy w Berlinie, które Wam niżej pokażę. Postanowiłam napisać krótki 'przewodnik' po niemieckich drogeriach. Na pewno nie ujmę w nim wszystkiego, na pewno o czymś zapomnę, o czymś nie wiem, ale jeśli wybieracie się choć na parę dni do Niemiec i chcecie przywieźć sobie kosmetyki, których u nas nie ma to na pewno Wam się przyda :)
  • Lush - znalazłam jeden przy Alexanderplatz (bliżej wieży telewizyjnej), a drugi przy Friedrichstarße. Asortyment ten sam co w Lushu na całym świecie, niestety ceny wysokie - bardziej opłaca się zamawiać z  Anglii.
  • Drogerie DM - moje ulubione miejsce ;) dwie znajdują się na Alexanderplatz, jedną widziałam na Ku'dammie (jest ich oczywiście o wiele więcej, ale te są w bardzo znanych i często odwiedzanych przez turystów miejscach). Znajdziemy w nich przede wszystkim sporo kosmetyków: Weleda, Alverde, Balea, p2, Essence, John Frieda, Nivea, Garnier itp.
  • Rossmann - w większości asortyment pokrywa się z polskim; w niektórych są szafy Essence, w innych tylko np. stand z naklejkami i pilnikami do paznokci. Warto zwrócić uwagę również na Fenjal, któego od wielu lat nie widziałam w Polsce, markę Alterra oraz kosmetyki do włosów Ghul.
  • Karstadt - duży wybór różnych marek - od Nivei, przez Yes to Carrots do Diora czy Shiseido; kosmetyki naturalne Dr. Hauschka czy Weleda, Catrice (na Alexanderplatz) oraz Burt's Bees - krem do rąk, krem do skórek i balsamy do ust.
  • KaDeWe - MAC, Dior, Kanebo, Khiel's, Benefit, Armani, Chanel - sklepu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać - to luksus w czystej postaci (kosmetyki znajdują się na parterze tuż obok Louis Vitton, Michaela Korsa, Prady czy Burberry)
  • Douglasy - podobny asortyment do naszego + balsamy do ust Burt's Bees, w jednym widziałam lakiery Catrice.
  • Galeria Lafayette - oprócz luksusowych marek znajdziemy Benefita, Illamasqua i Laura Mercier.
  • Nivea Haus - na Unter den Linden w pobliżu Bramy Brandenburskiej - jak nazwa wskazuje znajdziemy tam tylko kosmetyki Nivea :)
Przemyślenia i wypatrzone nowości
Lush trochę zaskoczył mnie dość wysokimi cenami, ale warto się tam wybrać choćby po to, żeby powąchać niektóre produkty i nie kupować ich w ciemno przez internet. Już wiem, że np. mydło Vanilla in the Mist to wcale nie sztuczna, irytująca czy okropnie słodka wanilia - wiem, że kawałek mydła dodam do następnego zamówienia. Niestety wiele zapachów maseł do ciała mnie rozczarowało, dlatego cieszę się, że je wcześniej powąchałam. Kupiłam tylko świeżą maseczkę Love Lettuce (wczoraj wypróbowałam i jestem w niej zakochana) oraz galaretkę pod prysznic Calacas. Nie można wymieniać pustych opakować na darmową maseczkę - jestem tym totalnie rozczarowana i zawiedziona - wg ekspedientki najbliższa wymiana w Londynie...

Alterra (z Rossmanna) rozczarowała mnie składami, natomiast Alverde (DM) pokochałam. Żałuję, że mam tyle kosmetyków w zapasie, bo chętnie kupiłabym coś więcej z tej marki. Stanęło na odżywce do włosów bez silikonów (szampony również są bez ich zawartości), mydle (to idiotyczne przywozić mydło, wiem, ale pachnie obłędnie grapefruitem, a to mój najukochańszy zapach), dwóch olejkach do ciała. Jeden olejek kosztuje niecałe 3 euro, ma bardzo fajny skład, poza tym Alverde to produkty wegańskie. Z Rossmanna wzięłam tylko ręczniczek z mikrofibry do mycia twarzy.
W DM znajdziemy również fajną, niedrogą markę p2 - przypomina mi trochę Essence lub Catrice. Ma duży wybór produktów do pielęgnacji dłoni i paznokci. Ja wzięłam rozcieńczalnik do lakierów, krem do skórek oraz peeling do dłoni + 3 lakiery (pomalowałam sobie jednym z nich paznokcie, lakier trzymał się tydzień! leciutko starł się na końcówkach). Ceny niskie - lakiery ok. 1,50 euro, produkty do paznokci 2-3 euro.
Balea mnie nie zachwyciła, ale wzięłam na spróbowanie maseczkę w saszetkach oraz piankę do golenia melonową; ceny baaaardzo niskie od 50 centów do ok. 3-4 euro.

Maybelline wypuścił serię, podobno limitowaną, I'm a jungle chick - masa fajnych kosmetyków - kolorowych lakierów, cieni, błyszczyków, balsamów do ust i tego co lubię najbardziej - róży do policzków.
Essence - pojawiła się kolekcja Mettalics, a w niej grube kredki do oczu, ładne zestawy cieni, szminki (bardziej jak błyszczyki lub szminki nabłyszczające), spray do ciała i lakiery. Lakiery z magnesem, który mają dawać fajny efekt. Od razu przestrzegam - są dwa typy lakierów, na co nie zwróciłam uwagi. Są to zwykłe lakiery bez naklejki na nakrętce oraz te, na które działa magnes. Niby oczywiste, ale w ferworze zakupów łatwo się pomylić czy przeoczyć ten fakt.

Z nowości wypatrzyłam linię Garniera z Eco certem bez parabenów - chciałam kupić tonik, ale był z dużą zawartością aloesu, a nie przepadam za tym zapachem. Nivea ma nowe zapachy dezodorantów - pure & natural action - lotos lub jaśmin, oba pachną przyjemnie.





Zakupy nie są imponujące, ale to dlatego, że mam zbyt duże zapasy. Niestety, okazało się, że potrafię bez problemu pomalować się paroma kosmetykami i cała ta masa kolorówki, która została w domu jest mi niepotrzebna. No cóż, czas zminimalizować zbiory (po raz kolejny ;). Pochwalę się tylko, że zużyłam sporo produktów pielęgnacyjnych i próbek, które mi strasznie zalegają.

23 października 2010

Wracam za tydzien

Pozdrawiam Was serdecznie z Berlina :) nie zdarzylam przygotowac zadnych postow, wiec skrobne cos dopiero jak wroce.

Po powrocie czeka Was mala niespodzianka. Moj pierwszy giveaway! Zapraszam do obserwowania bloga, bo do wygrania bedzie zestaw fajnych kosmetkow. Wiecej szegolow juz wkrotce :)