Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioderma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioderma. Pokaż wszystkie posty

2 listopada 2012

Moja pielęgnacja twarzy


Na zdjęciu znajdują się kosmetyki do pielęgnacji twarzy, których aktualnie używam. Brakuje tylko peelingu i maseczki - ostatnio najczęściej używam saszetek. Mam prawie 27 lat i mieszaną skórę: policzki są normalne, strefa T mocno się przetłuszcza. Wieczorem lubię stosować mocno nawilżające kosmetyki. Moja pielęgnacja od dawna wygląda tak samo, stawiam na dokładne oczyszczanie skóry i nawilżanie. Od wielu lat na półce goszczą: płyn micelarny, tonik, krem do twarzy i krem pod oczy. Jesienią i zimą dorzucam krem z kwasami i w zależności od potrzeb skóry serum mocno nawilżające/rozjaśniające.

PIELĘGNACJA RANO
Przemywam twarz tonikiem Mary Kay, a następnie aplikuję Preparat zwężający pory Bioderma. Pod oczy nakładam krem Total Effects Olay. Potem robię makijaż.

PIELĘGNACJA WIECZOREM
Zaczynam od dokładnego zmycia makijażu płynem micelarnym Bioderma. Przemywam skórę tonikiem Mary Kay i nakładam na twarz i szyję serum nawilżające Dermedic. Po chłonięciu dokładam warstwę kremu Hydrogenic Dr Irena Eris. Pod oczy Nutri-Gold L'Oreal, a na niespodzianki olejek z drzewa herbacianego The Body Shop.

PIELĘGNACJA UZUPEŁNIAJĄCA
1-2 razy w tygodniu robię dokładny peeling twarzy i nakładam maseczkę - oczyszczającą lub nawilżającą, w zależności od potrzeb mojej skóry. Raz na jakiś czas myję twarz żelem oczyszczającym i wodą (najczęściej przed peelingiem i maseczką; na co dzień wystarczy mi sam micel).

♥ Tonik odświeżający Botanical Effects Mary Kay - bardzo fajny produkt w sprayu - można nim spryskać twarz, aby ją odświeżyć albo ukoić bez zbędnego pocierania skóry wacikiem. Ma bardzo fajny skład, pojemność to tylko 147ml, ale jest naprawdę wydajny.

Płyn micelarny Hydrabio Bioderma - postanowiłam w końcu wypróbować coś innego niż Sensibio i trochę żałuję. Hydrabio dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu, ale nie tak dobrze jak Sensibio; zostawia na skórze gorzki posmak - odradzam zmywanie nim ust.

Korygujący preparat zwężający pory Bioderma - mój ulubiony kosmetyk matujący, stosuję go każdego dnia. Matuje na długo i nie wysusza skóry. Jest super wydajny, wystarczy odrobinka na całą twarz.


Serum nawadniające Hydrain3 Hialuro Dermedic - zawiera 15% kwasu hialuronowego, olej migdałowy; ma delikatny, ogórkowy zapach. Opakowanie z pipetą, którą łatwo dozuje się produkt; wystarczy dosłownie kilka kropelek na skórę twarzy i szyi. Mocno nawilża, czasem nakładam go trochę więcej i rezygnuję z kremu.
Skład: Aqua, Sodium Hyaluronate, Hydrogenated Polydecene, Caprylic/Caprics Triglyceride, Glycerin, Prunus Amylagdus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Squalane, Cyclopentasiloxane (and) C30-40 Alkyl Ceteareth Dimethicone/Crosspolymer, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Glyceryl Polymethacryalte (and) Glycoprotein (and) Yeast Extract (Faex Extract) (and) Aleuritic Acid, Tocopheryl Acetate, Polyacrylamide (and) C 13-14 Isoparaffin (and) Laureth-7, SMSM Hydantoin (and) Methylchloroisothiazolino ne (and) Methylisothiazolinone, Parfum

Przeciwzmarszczkowy krem aktywnie nawilżający Hydrogenic Dr Irena Eris - wybrałam ten krem, ponieważ łączy w sobie 2 ważne dla mnie funkcje: nawilża i działa przeciwzmarszczkowo. Jest lekki i łatwo wsmarowuje się w skórę; dobrze nawilża. Zostawia na skórze cienką warstwę, ma delikatny zapach.

Nawilżająca terapia odżywcza pod oczy Nutri-Gold L'Oreal - krem o gęstej, maślanej konsystencji. Bardzo przyjemny w użyciu, nawilża i odżywia na długo, zostawia przyjemną warstwę na skórze. Super na chłodne dni. Na pewno zostanie ze mną aż do wiosny.

Krem pod oczy z dodatkiem korektora Total Effects Olay - ma za mało korektora, więc praktycznie nie kryje, raczej delikatnie wyrównuje koloryt skóry. Stosuję go po prostu jako krem/bazę pod korektor. Jest dość lekki, więc można stosować go pod makijaż. Używam go od niedawna, nie jest zły, ale nie zachwyca.

Olejek z drzewa herbacianego The Body Shop - lubię olejek z drzewa herbacianego, wcześniej miałam produkt innej firmy. Nie jest kilerem - nie pozbędziemy się krosty w mgnieniu oka, ale naprawdę łagodzi stany zapalne i zmniejsza niedoskonałości. Ma bardzo intensywny zapach, który nie każdemu odpowiada.

1 stycznia 2012

Ulubieńcy 2011 - pielęgnacja i perfumy

Po ulubionych kosmetykach do makijażu nadszedł czas na moich ulubieńców z kategorii pielęgnacja twarzy, ciała, włosów oraz perfumy.


Produkty do pielęgnacji twarzy

  • Płyn micelarny Bioderma - NAJLEPSZY PRODUKT WSZECH CZASÓW! Zużyłam kilkanaście litrów tego kosmetyku i nie wyobrażam sobie życia bez niego ;) 
  • W tym roku odkryłam płyn micelarny Bourjois, który nie jest tak fantastyczny jak Bioderma, ale jest naprawdę niezły i jest bardzo dobrym zamiennikiem, gdy mamy ograniczone fundusze albo chcemy zrobić mały skok w bok ;)

  • Krem nawilżająco-odżywczy Aqua Precis Uriage - krem o bardzo gęstej konsystencji, idealny na zimę i do bardzo suchej skóry. Otula cerę 'kołderką', chroni, koi i nawilża. Ma trochę zbyt intensywny zapach jak dla mnie. Do słoiczka możemy dokupić wymienne wkłady kremu.
  • Complete Comfort Cream MAC - mój ulubiony krem, mam jeszcze tylko pół słoiczka :(. Ma konsystencję masełka, sprawia, że skóra jest miękka i chce się jej ciągle dotykać ;) wchłania się, ale zostawia lekką, ochronną warstwę; dobrze koi podrażnienia.
  • Kojący krem nawilżający Eucerin - mam nadzieję, że moja przygoda z trądzikiem ma się ku końcowi. Stosowałam masę maści, których skutkiem ubocznym jest m.in. wysuszenie skóry. Nic takiego się nie wydarzyło! Ten krem stosowałam w trakcie leczenia i naprawdę dobrze nawilża. Minusem jest mało przyjemny zapach. Z tej serii bardzo chwalę sobie również m.in. krem matujący, który sprawia, że skóra długo wygląda matowo i nie wysusza!



Produkty do pielęgnacji ciała
  • Olejek Alverde - niedostępny u nas, a szkoda. Ma przyjemny zapach róży i drzewa sandałowego; mam w zapasach jeszcze jeden, ale o innym zapachu. Długotrwale natłuszcza, skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku; ma świetny skład. Dla wegan.
  • Krem migdałowy do stóp Bandi - bardzo dobrze zmiękcza skórę i sprawia, że nasze stopy w ciągu kilku dni stają się gładkie, miękkie i nawilżone! To chyba najlepszy krem jaki miałam!
  • Masło Duo The Body Shop - jest dwuczęściowe - zawiera gęstą konsystencję do skóry suchej oraz lżejszą do normalnej. Ja uwielbiam tę pierwszą. Szkoda, że jest tak mało zapachów do wyboru.



Produkty do włosów
  • Maska Kemon - jest to jedyny produkt pielęgnacyjny, po użyciu którego widzę różnicę! Włosy są naprawdę w zupełnie innej kondycji. Wszystkie inne odżywki i maski moga się schować.
  • Suchy szampon Syoss - nie wiem jak mogłam żyć i nigdy nie wypróbować suchego szamponu! Ten z Syossa ma niestety dość chemiczny cytrynowy zapach, ale świetnie odświeża fryzurę i unosi włosy. Moje włosy po zastosowaniu wyglądają na świeżo umyte. Nie zostawia osadu na włosach (jestem blondynką).


Perfumy

  • Burberry The Beat - w grudniu zużyłam jedno opakowanie i od razu otworzyłam nowe z zapasów. 
  • Juicy Couture Viva La Juicy dostałam na urodziny miesiąc temu i od razu podbiły moje serce. Te dwa zapachy zdecydowanie wyróżniają się w mojej kolekcji - używam ich najczęściej i mają największą pojemność.

12 sierpnia 2011

Moja wakacyjna kosmetyczka cz. 1


Wszystko co dobre szybko się kończy. Mój urlop niestety już jest tylko wspomnieniem. Postanowiłam pokazać Wam kosmetyki, które zabrałam ze sobą na wyjazd - przeczytajcie co się sprawdziło, a co nie. W drugiej części opisze produkty do twarzy oraz makijażu.



Żele z cytryna i drzewem herbacianym oraz miętą i drzewem herbacianym Original Source, ok. 9zł
W końcu udało mi się przetestować produkty OS. Na wyjazd wzięłam duże opakowanie żelu cytrynowego oraz miętową miniaturkę, którą pokazywałam tutaj. Cytryna jest naprawdę cytrynowa, a mięta bardzo orzeźwiająca, daje uczucie delikatnego chłodu na skórze. Żele są średnio gęste, butelki nie powalają wyglądem, ale są funkcjonalne – produkt można zużyć do samego końca, a dzięki silikonowemu zamknięciu wyciskamy z łatwością odpowiednią porcję żelu. Są średnio wydajne.


Szampon do codziennego stosowania Splassh Brocato, ok 36zł
Wzięłam ze sobą ten szampon, bo jest przeznaczony do codziennego stosowania. Rzeczywiście nie podrażnił skóry głowy i nie wysuszył włosów – są teraz w świetnej kondycji, bardzo gładkie, lśniące i miękkie. Nie odpowiadał mi zapach produktu – bardzo intensywny migdał. Szampon jest średnio gęsty, otwór zaopatrzony jest w silikonowe zamknięcie – podobne jak w żelach Original Source.


Odżywka do włosów suchych i zniszczonych Ultimate Repair Gliss Kur, ok. 9zł
Zawsze na urlop zabieram ze sobą odżywki marki Gliss Kur – mocno regenerują włosy, które jak wiadomo muszą dużo wytrzymać - słońce, piasek, chlorowaną i słoną wodę. Odżywka z najnowszej linii Ultimate Repair nie do końca mnie zadowoliła (więcej nie zdradzę pomarańczowej serii). Włosy po niej są naprawdę ładne, ale nie zawsze mogłam je rozczesać, nie wiem czemu, bo odżywka naprawdę mocno nawilża i wygładza. Mogłabym jej to darować, bo działanie pielęgnacyjne ma na mocna piątkę, gdyby nie… zapach. Okropny, bardzo intensywny, słodkawy – można dostać bólu głowy.


Anthelios XL 50 w sprayu La Roche Posay
Jeden z moich tegorocznych ulubieńców. Ma świetną konsystencję – mimo wysokiego filtra jest dość lekki. Łatwo się rozprowadza i wchłania w skórę, dobrze chroni, jest wydajny. Nie zostawia lepkiej warstwy.


Photoderm Bronz 20 w sprayu Bioderma, ok. 70zł
Rewelacja, tak jak LRP ma lekką konsystencję, ale zostawia delikatną warstwę – skóra staje się nawilżona i lekko natłuszczona. Balsam dobrze chroni, na pewno wrócę do niego, chociaż pewnie wybiorę wyższy filtr – w opakowaniu było go tylko trochę, wcześniej używała go mama; chciałam go przetestować i zużyć. Ma wygodny spray.



Mineralna emulsja 30 Sensitive Lirene, ok. 25zł
Niestety, duże rozczarowanie. Emulsja ma bardzo nieprzyjemny, apteczny zapach  - pachnie tak jakby się popsuła. Bieli skórę, ale nakładana po trochu daje się bez problemu wsmarować w skórę – trzeba pamiętać, żeby nie wycisnąć naraz za dużo. Bardzo niewydajna.


 
Emulsja ochronna 50+ Solecrin Iwostin, ok. 33zł
Kolejne rozczarowanie filtrowe. Potwornie bieli, jest tępa w nakładaniu. Generalnie nie polecam.


Balsam po opalaniu SOS z panthenolem Bikini Bielenda, ok. 12zł
Balsam ma średnio gęstą konsystencję, dobrze się rozsmarowuje i wchłania, ale nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego nawilżenia czy ukojenia skóry. Żałuję, że nie wzięłam ze sobą balsamu Lirene ‘Ratunek po przedawkowaniu słońca’, który ma bardzo dobre opinie.


Balsam po opalaniu Sun Ozon Rossmann, ok. 8zł
Bardzo lubiłam ten balsam i często zabierałam go ze sobą na urlop, niestety w tym roku nie spełnił moich oczekiwań. Ma lekką konsystencję, która może być zarówno plusem jak i minusem – kiedyś mi odpowiadała, teraz uważałam ja za zbyt lekką – najwidoczniej moja skóra się starzeje i potrzebuje bardziej treściwych kosmetyków ;) jest niedrogi, łagodzi podrażnioną skórę.

2 maja 2011

Rozprawiam się z kosmetykami, czyli kolejne zuzycia


Znowu duże zużycia, niestety tym razem trafiło mi się sporo kosmetyków, które były przeciętne i niczym mnie nie zachwyciły.W dalszym ciągu staram się odgruzować łazienkę ;) pozbyłam się wszystkich próbek produktów do ciała! Zostało mi kilka saszetek i miniaturek szamponów oraz sporo próbek do twarzy :/ ale tego praktycznie nigdy nie używam, więc nic dziwnego. Część maseczek w saszetkach zużyłam, część oddałam. Przydałoby się jeszcze zużyć coś z kolorówki...

  • Balsam do ciała Fenjal - recenzowałam go tutaj
  • Odżywka i szampon do włosów blond Klorane (szampon na zdjęciu poniżej) - bardzo fajny zestaw kosmetyków, pięknie pachnie rumiankiem - po umyciu zapach jest nadal intensywny, lekko rozjaśnia włosy. Odżywka nie obciąża, ułatwia rozczesywanie. Szampon pod koniec opakowania zaczął podrażniać mi skórę.
  • Peeling trójsferyczny Iwostin - żelowy peeling z dość ostrymi drobinkami, pachnie olejkiem z drzewa herbacianego. Nie przypadł mi specjalnie do gustu, bo nie lubię takiej konsystencji. Bardzo wydajny, myślałam, że nigdy się nie skończy.
  • Tonik Rival de Loop - ładnie pachnie, ma niezły skład, niestety pieni się - dość dziwna właściwość jak na tonik. Może być, ale szału nie ma.
  • Żel do golenia Balea - ma bardzo słodki zapach, ale na pewno nie pachnie melonem. Robi bardzo marną pianę, o wiele lepszy jest żel do golenia Isany. Nie polecam.
  • Żel pod prysznic Fa - pięknie pachnie brzoskwiniami, ma kremową konsystencję, nie wysusza skóry. Warto!
  • Peeling do ciała Sephora - wersja z żurawiną i liczi, bardzo słodki zapach, trochę za słodki, ale ogólnie przyjemny. Kilka kosmetyków z tej linii dostałam w prezencie i chyba do tego najlepiej się nadają. Peeling jest poprawny, ale mógłby ścierać mocniej. Są lepsze w niższej cenie.
  • Cukrowy peeling do ciała Granat Bielenda - uwielbiam!!! Szczegółowa recenzję ze zdjęciami znajdziecie tutaj
  • Płyn micelarny Maybelline - naprawdę dobry produkt, gdyby był dostępny w sprzedaży pewnie stale gościłby w mojej kosmetyczce. Szkoda, że Mayblline tylko od czasu do czasu dorzuca go w prezencie do zakupów. Myślę, że sprzedawałby się bardzo dobrze.
  • Lipidowy balsam do ciała Pharmaceris A - ma lekką konsystencję, po wsmarowaniu czuję, że skóra jest 'mokra', nawilżona. Nie ma zapachu. Lubię go, ale chyba więcej nie kupię - jest fajny, ale nie rewelacyjny, ma tylko 150ml pojemności. Myślę, że osoby z bardzo wrażliwą, alergiczną skórą będą zadowolone, a osoby z normalną skórą mogą spokojnie znaleźć coś równie dobrego w niższej cenie (a może i lepszego).

  • Sól borowinowa z kwasami AHA Bingo - szkoda kupować, właściwie nic nie robi, nie pachnie, nie złuszcza, nie nawilża.
  • Żel pod prysznic z oliwą z oliwek Athena's - ma przyjemny zapach (trochę naturalny, trochę męski), jest dość rzadki, na skórze zamienia się w kremową piankę. Lekko natłuszcza skórę, nie trzeba po kąpieli używać balsamów. Można spróbować, ale nie powala na kolana.
  • Płyn micelarny Payot - nie, nie, nie! Już niedługo opiszę go w cyklu 'Rozczarowania'.

  • Zmywacz Sensique - bardzo slaby, kiepsko zmywa większość lakierów, niewydajny. Nie polecam.
  • Tonik nawilżający Artistry - pięknie pachnie (chyba pigwą); nie wysusza skóry, mam miniaturkę, więc specjalnie długo go nie testowałam; spełnia swoje podstawowe funkcje.
  • Balsam do ust Topicrem - fajny, ale się złamał i nie można go już używać :/ pachnie wanilią, pozostawia na ustach tłustawą warstwę ochronną. Nie ma parabenów.
  • Błyszczyk Heartbreaker BeYu - wodnisty, nadaje raczej lekki połysk; nie polecam.
  • Tusz High Impact Clinique - tusz, do którego nie byłam przekonana na początku, ale szybko stał się jednym z moich ulubionych. Koniecznie muszę poświęcić mu oddzielny post. Nie daje teatralnego efektu, ale pięknie podkreśla i rozdziela rzęsy.
  • Kredka Effet Smoky Bourjois - uwielbiam ją i na pewno kupię jeszcze nieraz (jak tylko zużyję inne brązowe). Jest miękka, bardzo łatwo maluje się nią kreski; kolor jest intensywny. Ma pędzelek, którym z łatwością można rozetrzeć kredkę. Muszę się z nią pożegnać, bo nie jestem w stanie jej zatemperować.

Nie zużyte, ale lecą do kosza:

12 marca 2011

Zużycia: Chyba pobiłam rekord

Tym razem z krótkimi recenzjami, przede wszystkim ze względu na spora ilość zużyć - jeśli interesuje Was jakiś konkretny kosmetyk to dajcie znać, opiszę go bardziej szczegółowo.
Na zdjęciach przez przypadek dwa razy znalazł się ten sam tonik Ziaja ;) brakuje balsamu do ust Oriflame i Lactacydu - wyrzuciłam je przed zrobieniem zdjęć.


  • Peeling Awokado Bielenda - recenzja tutaj
  • Angels on Bare Skin Lush - recenzja tutaj
  • Zmywacz do paznokci Ebelin - marka DM, ma bardzo fajną, wygodną pompkę, ale sam zmywacz nie powala - używałam go głównie do jaśniejszych lakierów, bo z ciemnymi średnio sobie radził.
  • Maseczka Sebium Bioderma - przymierzam się do zrecenzowania maseczki, bardzo ją lubię, bo oczyszcza nie wysuszając skóry.
  • Odżywka 'Szczęśliwe zakończenia' Herbal Essences - rewelacyjna nazwa, przepięknie pachnie - warto kupić ją chociażby dla samego zapachu. 
  • Szampon dodający objętości Yves Rocher - pięknie pachnie, ma żelową konsystencję,naprawdę dodaje objętości, ale przy dłuższym stosowaniu trochę wysuszał mi skórę głowy - później stosowałam go z przerwami i było ok.
  • Tonik antybakteryjny Ziaja Med - fajny krótki skład, tonik prawie nie pachnie, nie zauważyłam dużego działania antybakteryjnego, ale myślę, że to dobry tonik do stosowania podczas kuracji przeciwtrądzikowych; nie wysusza, jest niedrogi, zawiera cynk.
  • Szampon owocowy Schauma - pięknie pachnie marakują, jest niedrogi, nie wysusza włosów.


    • Masło borówkowe Body Shop - mylnie nazywane przez wiele osób jagodowym; rewelacyjny produkt, kupiłam w promocji za 33zł; przeznaczone jest do suchej skóry, ale ma w miarę lekką konsystencję (oczywiście jak na masło). Pięknie pachnie, świetnie nawilża, jest dość wydajne. Skóra rano jest nadal nawilżona, na pewno kupię ponownie.
    • Żel pod prysznic Isana - rzadki i bardzo niedrogi żel - nie zachwyca, ale w kryzysowych sytuacjach można nabyć.
    • Balsam do ciała Avene - rzadkie mleczko, które całkiem nieźle nawilża, ale niczym mnie nie ujęło. Dobrze, że miałam miniaturkę.
    • Żel pod prysznic Dove - wzięłam go na wyjazd, żeby w końcu zużyć, bo stał w łazience chyba od roku. Nie mogę się przekonać do żeli Dove - o ile pod względem pielęgnacyjnym nie mogę się do niczego przyczepić, to zapachy są dla mnie nie do przejścia.

    • Tonik normalizujący Oceanic - mam jeszcze jeden tonik o tak wielkiej pojemności - nigdy więcej; musiałam zrobić sobie przerwę, bo był bardzo wydajny i strasznie mi się znudził w pewnym momencie. Tonik dobrze oczyszcza, ale pod koniec opakowania trochę zaczął mi ściągać i wysuszać skórę.



    • Baza pod cienie Urban Decay - recenzja tutaj


    • Korektor Super Stay 24 - bardzo lubię korektory Maybelline, wcale nie odbiegają jakością od droższych produktów; dobrze kryją, nie wysuszają skóry, są niedrogie - polecam również korektor z serii mineralnej, w podobnym opakowaniu z ciemnogranatową naklejką.


    • Tusz Guerlain - z jeden strony ma szczoteczkę, a z drugiej aplikator jak błyszczyk z takim błyszczącym czernidłem - rzęsy zyskują winylowy połysk. Tusz jest świetny, ale ma pojemność ok. 4ml co przy tej cenie jest idiotycznym pomysłem. Miałam po nim firanki rzęs ;)
    • Podkład Bio Detox Bourjois - recenzja tutaj
    • Sypkie pryzmy Givenchy - recenzja tutaj

    7 stycznia 2011

    Zużycia grudniowo-styczniowe

    Grudzień dobiega końca, styczeń zaraz będzie w połowie - nie wiem kiedy ten czas leci. Pora na podsumowanie zużyć wraz z krótkimi recenzjami :)
     

    Szampon Garnier - fajny delikatny szampon - nie trzeba używać odżywki, żeby rozczesać włosy.



    Szampon Head&Shoulders - zalegała mi końcówka, więc postanowiłam zużyć. Nie podrażnia skóry, nie wiem czy działa na łupież, bo go nie mam.


    Szampon Gliss Kurs - lubię zapach tego szamponu i od czasu do czasu do niego wracam. Nie polecam osobom z włosami skłonnymi do przetłuszczania - będzie je bardzo obciążał.


    Szampon Emoilum - kupiony dawno temu, nikt go nie chciał używać,więc postanowiłam prać w nim pędzle - świetnie się do tego nadaje, wystarczy raz je umyć i są idealnie czyste.


    Odżywka do włosów Dove - ładnie pachnie, ułatwia rozczesywanie - to dla mnie najwazniejsza funkcja odżywki.


    Żel do golenia Isana - produkt, którego używam od dawna. Żel zamienia się w gęstą pianę, nie podrażnia, ułatwia golenie. Kupuję w promocji - bez promocji często kosztuje tyle co inne żele/pianki (które mają większą pojemność; na każdej kartce z ceną jest cena za opakowanie i cena za 100ml, warto sprawdzić co się opłaca w danym momencie).


    Płyn do higieny intymnej Ziaja - trzecia testowana przeze mnie wersja, mam jeszcze czwartą, ale nie widzę między nimi różnicy, wszystkie są dość rzadkie i kremowe - są poprawne, ale mnie nie powalają, sama nie wiem dlaczego. Wolę Lactacyd, do którego po raz kolejny pokornie wracam. Zuzyłam małe opakowanie niebieskiego płynu i duże różowego.


    Cukrowy krem do rak Phenome - pięknie pachnie sernikiem z dodatkiem olejków - migdałowym i cytrynowym. Ma rzadką konsystencję, co sprawia, że jest wydajny i szybko się wchłania. Ładne opakowanie, chociaż pod koniec metalowa tuba połamała się na brzegach i wyciekał z niej krem. Fajny gadżet na prezent - zwłaszcza na fanów produktów eko, niestety dość drogi.


    Balsam do ust Yes to Carrots - kupiłam trzypak na promocji w Sephorze; bardzo fajne balsamy, również dla ekomaniaczek. Na zimę ciut za słabe, ale podczas sezonu wiosna-jesień w sam raz. Ciekawy wybór zapachów.


    Balsam do ust Estee Lauder - nie wiem co mnie podkusiło, żeby go kupić. Chociaż wiem - był miniaturką przy kasie w Douglasie... czyli w miejscu, gdzie stoją zawsze jakieś fajne drobiazgi. Piękne metalowe opakowanie, nieźle pielęgnuje usta, ale... nie wiem czy on tak ma czy Douglas sprzedawał przeterminowane produkty, bo balsam miał średni zapach, co odbierało przyjemność z jego używania.


    Bioderma Sensibio H2O - mój ukochany produkt do demakijażu, do które zawsze wracam. Nie zliczę ile litrów już zużyłam. polecam gorąco.


    Zmywacz Isana - dobry produkt w dobrej cenie. Radzi sobie z każdym lakierem. Nie widzę sensu przepłacania za tego typu kosmetyki.


    Tusz Milion Lashes L'Oreal - świetnie podkreśla i rozdziela rzęsy, niestety dość mocno się kruszy podczas dnia. Szybko też zasycha w opakowaniu i jest mocno perfumowany. Duży plus za fajny dozownik - zbiera nadmiar tuszu ze szczoteczki.


    Tusz Opulash MAC - na początku go nie lubiłam, gdy trochę zgęstniał pokochałam. Świetnie podkreśla rzęsy - od dziennego makijażu po bardziej dramatyczny look. Na pewno kupię go ponownie.


    Błyszczyk Lancome - dostałam w prezencie, sama raczej bym go nie kupiła - nie wiem czemu, bo ma bardzo dobre opinie. Nie lubię go mieć na ustach, jest mocno silikonowy, nie lubię takiego uczucia.

    10 sierpnia 2010

    Wtorkowe kuszenie (16): linia Sebium Biodermy


    Bardzo lubię apteczne kosmetyki. Do moich faworytów należy marka Bioderma, w kosmetyczce zawsze gości ich płyn micelarny Sensibio H2O. Nie zliczę ile butelek już zużyłam - a trzy kolejne czekają w zapasach ;)
    Dzisiaj chciałabym Was pokusić serią do skóry mieszanej, tłustej lub trądzikowej Sebium, która ostatnio bardzo się rozrasta.
    Jeśli chodzi o oczyszczanie skóry to mamy do wyboru żel myjący, płyn micelarny oraz peeling złuszczający.
    Wśród produktów pielęgnacyjnych znajdziemy kremowy żel matujący, fluid matująco-tonujący, maseczkę oczyszczającą oraz trzy nowości: korygujący preparat zwężający pory, krem nawilżający do skóry tłustej i trądzikowej oraz serum złuszczające. W skład produktów do pielęgnacji specjalistycznej wchodzą: krem zwalczający zmiany trądzikowe i krem aktywnie działający na przyczyny i objawy trądziku.

    Jestem posiadaczką maseczki, preparatu zwężającego pory oraz serum złuszczającego. Miałam okazję przetestować płyn micelarny - jest ok, ale bardziej skuteczny jest płyn z serii Sensibio. Maseczkę przetestowałam jeden raz, serum zostawiam na jesień, bo zawiera 15% kwas glikolowy.
    Preparat zwężający pory ma świetne opinie w Kosmetyku Wszech Czasów na Wizażu - podobno zmniejsza pory, świetnie się wchłania i matuje skórę! Mam zamiar zacząć używać tego kosmetyku, bo z opisu wynika, że będzie dla mnie idealny.


    Nadmiar sebum, stres, tytoń, zanieczyszczenie środowiska to niektóre z wielu czynników wywołujących rozszerzenie i zaburzenie działania porów Twojej skóry. BIODERMA, ekspert biologii skóry, opracowała i stworzyła innowacyjny preparat Sébium Pore Refiner.
    Ten korygujący preparat poprawia wygląd skóry; jej powierzchnia staje się delikatna, bardziej regularna i czystsza, a pory są zwężone i mniej widoczne 
      Kompleks Fluidactive poprawia jakość sebum, przez co zapobiega zatykaniu porów i tworzeniu się zaskórników oraz zwalcza efekt błyszczenia się
    Antyoksydanty zachowują naturalny blask Twojej skóry
    Lekka formuła fluidu sprawia, że Sébium Pore Refiner natychmiast się wchłania pozostawiając przyjemne, aksamitne uczucie
    Stanowi doskonałą bazę pod makijaż.


    Kosztuje ok. 40-50zł za 30ml