Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avene. Pokaż wszystkie posty

12 marca 2011

Zużycia: Chyba pobiłam rekord

Tym razem z krótkimi recenzjami, przede wszystkim ze względu na spora ilość zużyć - jeśli interesuje Was jakiś konkretny kosmetyk to dajcie znać, opiszę go bardziej szczegółowo.
Na zdjęciach przez przypadek dwa razy znalazł się ten sam tonik Ziaja ;) brakuje balsamu do ust Oriflame i Lactacydu - wyrzuciłam je przed zrobieniem zdjęć.


  • Peeling Awokado Bielenda - recenzja tutaj
  • Angels on Bare Skin Lush - recenzja tutaj
  • Zmywacz do paznokci Ebelin - marka DM, ma bardzo fajną, wygodną pompkę, ale sam zmywacz nie powala - używałam go głównie do jaśniejszych lakierów, bo z ciemnymi średnio sobie radził.
  • Maseczka Sebium Bioderma - przymierzam się do zrecenzowania maseczki, bardzo ją lubię, bo oczyszcza nie wysuszając skóry.
  • Odżywka 'Szczęśliwe zakończenia' Herbal Essences - rewelacyjna nazwa, przepięknie pachnie - warto kupić ją chociażby dla samego zapachu. 
  • Szampon dodający objętości Yves Rocher - pięknie pachnie, ma żelową konsystencję,naprawdę dodaje objętości, ale przy dłuższym stosowaniu trochę wysuszał mi skórę głowy - później stosowałam go z przerwami i było ok.
  • Tonik antybakteryjny Ziaja Med - fajny krótki skład, tonik prawie nie pachnie, nie zauważyłam dużego działania antybakteryjnego, ale myślę, że to dobry tonik do stosowania podczas kuracji przeciwtrądzikowych; nie wysusza, jest niedrogi, zawiera cynk.
  • Szampon owocowy Schauma - pięknie pachnie marakują, jest niedrogi, nie wysusza włosów.


    • Masło borówkowe Body Shop - mylnie nazywane przez wiele osób jagodowym; rewelacyjny produkt, kupiłam w promocji za 33zł; przeznaczone jest do suchej skóry, ale ma w miarę lekką konsystencję (oczywiście jak na masło). Pięknie pachnie, świetnie nawilża, jest dość wydajne. Skóra rano jest nadal nawilżona, na pewno kupię ponownie.
    • Żel pod prysznic Isana - rzadki i bardzo niedrogi żel - nie zachwyca, ale w kryzysowych sytuacjach można nabyć.
    • Balsam do ciała Avene - rzadkie mleczko, które całkiem nieźle nawilża, ale niczym mnie nie ujęło. Dobrze, że miałam miniaturkę.
    • Żel pod prysznic Dove - wzięłam go na wyjazd, żeby w końcu zużyć, bo stał w łazience chyba od roku. Nie mogę się przekonać do żeli Dove - o ile pod względem pielęgnacyjnym nie mogę się do niczego przyczepić, to zapachy są dla mnie nie do przejścia.

    • Tonik normalizujący Oceanic - mam jeszcze jeden tonik o tak wielkiej pojemności - nigdy więcej; musiałam zrobić sobie przerwę, bo był bardzo wydajny i strasznie mi się znudził w pewnym momencie. Tonik dobrze oczyszcza, ale pod koniec opakowania trochę zaczął mi ściągać i wysuszać skórę.



    • Baza pod cienie Urban Decay - recenzja tutaj


    • Korektor Super Stay 24 - bardzo lubię korektory Maybelline, wcale nie odbiegają jakością od droższych produktów; dobrze kryją, nie wysuszają skóry, są niedrogie - polecam również korektor z serii mineralnej, w podobnym opakowaniu z ciemnogranatową naklejką.


    • Tusz Guerlain - z jeden strony ma szczoteczkę, a z drugiej aplikator jak błyszczyk z takim błyszczącym czernidłem - rzęsy zyskują winylowy połysk. Tusz jest świetny, ale ma pojemność ok. 4ml co przy tej cenie jest idiotycznym pomysłem. Miałam po nim firanki rzęs ;)
    • Podkład Bio Detox Bourjois - recenzja tutaj
    • Sypkie pryzmy Givenchy - recenzja tutaj

    5 grudnia 2010

    Zużycia listopadowe :)

    Listopad się już skończył, więc czas na kolejną porcję zużyć - wcześniejsze listopadowe zużycia wraz z krótką recenzją znajdziecie tutaj. Miesiąc można zaliczyć do udanych pod względem zużyć :) nie przypominam sobie żadnych większych zakupów kosmetycznych (oprócz kolejnej brązowej kredki chyba nic szczególnego nie kupiłam).


    Wyszczuplający żel modelujący Garnier - nic szczególnego - może minimalnie napina, ale chyba raczej przez zawartość alkoholu. Można sobie odpuścić.


    Chusteczki z kwasem mlekowy Cleanic - mój faworyt, nie zliczę ile opakowań zużyłam. Świetne przede wszystkim w podróży.


    Peeling drobnoziarnisty Nantes - duża pojemność, ale średnia jakość. Cieszę się, ze go zużyłam, bo działał mi na nerwy. Krem z drobinkami, które mało co peelingują. Nie warto.


    Peeling do stóp PediSation - zachwycałam się nim tutaj - szkoda, że już się skończył, na pewno do niego wrócę.


    Kremowy peeling Dr Irena Eris - nie widzę go na stronie, jest tylko cukrowy, mam nadzieję, że go nie wycofali. Bardzo fajny peeling, najczęściej stosowałam go na sucho. Jest bardzo przyjemny w użyciu - mam wrażenie, że używam czegoś luksusowego - chyba ze względu na jego kremową konsystencję. Fajne opakowanie, jest ostry. Lubię dawać tą linię w prezencie, bo ładnie się prezentuje.


    Sztyft na wypryski Cleanance Avene -nie powalił mnie na kolana, ale chyba dlatego, że tego typu produkty rzadko na mnie działają. Nie kupiłabym go sama, ale niestety dostałam, więc zużyłam. Wygodna forma, jest bezbarwny, więc można go nosić w torebce i w razie potrzeby nakładać na krostki w ciągu dnia.


    Szampon w kostce Seanik Lush - mój ulubiony szampon. Świetnie oczyszcza włosy, nie trzeba używać ponim odżywki, żeby rozczesać włosy. Przyjemnie pachnie, dzięki zawartości soli morskiej i alg zwiększa objętośc włosów i sprawia, że są błyszczące.


    Luminizing Color Powder Shiseido - puder w najjaśniejszym odcieniu 01, raczej nie dawał koloru, ale pięknie rozświetlał skórę. Na początku byłam nim zachwycona, później już mniej, ale ciężko powiedzieć czemu - chyba po prostu szybko się nudzę kosmetykami - wolałabym mniejsze opakowania. Opakowanie zostawiam, bo za granicą można kupić do niego wkłady. Ma świetny gruby pędzelek, co się rzadko zdarza jeśli chodzi o pędzelki dodawane do pudrów.


    Błyszczyk Addict Ultra Gloss Dior - stara wersja, ale bardzo fajna. Sprawia, że usta lśnią niczym tafla. Piekny jasnoróżowy, przejrzysty kolor. Szkoda, że już się skończył, ale mam nową wersję błyszczyka, która teoretycznie jest lepsza - jak będzie, zobaczymy. Ma wygodny krótki pędzelek.