11 stycznia 2011

Przetestowałam: Prisme Libre Givenchy



Mam resztkę tego pudru, dlatego postanowiłam go w końcu zrecenzować i obfotografować - dopóki jest co ;)
Zawsze miał bardzo dobre opinie, jednak nie mogłam się do niego przekonać, chyba dlatego, że opakowanie zawierające 4 różne kolory wydawało mi się przekombinowane. W końcu kupiłam go na Allegro w bardzo dobrej cenie - i tylko ze względu na cenę się na niego skusiłam... to był traf w dziesiątkę! Pluję sobie w brodę, że tak późno go kupiłam. Jest naprawdę bardzo fajnym sypańcem i na pewno do niego jeszcze wrócę (jak wyczytałam kosztuje ok. 200zł! udało mi się go wylicytować za mniej niż 100zł!).




Jest bardzo drobno zmielony, to właściwie delikatny, jedwabisty pyłek, bardzo miałki. Odcień Delicate Beige składa się z dwóch odcieni beżu (jaśniejszego i ciemniejszego), różu i jasnej lawendy. Odcienie są pastelowe i w miarę jasne. Po wymieszaniu stają się lekko różowe, ale bez obaw, różu w ogóle nie widać na skórze. Nie ma sensu robić swatchy pudru, bo i tak nie zobaczycie go na skórze - prawie nie daje koloru.
Pewnie większość z Was słyszała, że słynne Meteoryty Guerlaina zmiękczają rysy, sprawiają, że skóra jest rozświetlona, młodsza, gładsza - ja nie widzę tego efektu przy Meteorytach, widzę go przy Pryzmach. Moja skóra promienieje i rzeczywiście wygląda na bardzo gładką. Puder całkiem dobrze matuje, ale nie jest to mat trwający cały dzień - poprawki w ciągu dnia są niezbędne, dlatego nie polecam go posiadaczkom bardzo tłustej skóry, bo będą zawiedzione. Skóra jest jednocześnie matowa i rozświetlona, to nie jest bardzo mocny błysk, raczej określiłabym go mianem szlachetnego.
Przekonałam się nawet do 4 pojemniczków z pudrem - pewnie nikt by go nie kupił w jednolitej różowej wersji ;) pudełko wydaje się dość duże w porównaniu ze standardowymi okrągłymi opakowaniami, mieści 20 gram pudru.
Polecam kupowanie zagranicą, ze zniżkami w Sephorze lub zajrzenie na Allegro, a nuż się trafi ;)

18 komentarzy:

  1. Mam pryzmy prasowane i jest to dobry puder. Właśnie tak jak piszesz zmiękcza rysy i cudnie rozświetla.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak pracowałam w Sephorze dla Givenchy i Guerlaina to miałam okazję się miziać nim i też mi się podobał :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbialam stare pryzmy w kamieniu z Givenchy i teraz ich odpowiednik znalazlam w ELF-owym Complexion Perfection:D
    Sypkie niestety nie podbily mojego serca i dosc szybko sie z nimi pozegnalam.Ogolnie jakos z kolorowka Givenchy mi nie po drodze,co ktorys produkt dobrze wspolpracuje....

    OdpowiedzUsuń
  4. Prasowaną wersję też miałam i była ok, ale bardziej podoba mi się wersja sypka.

    Siulka polecasz jakieś konkretne kosmetyki tych firm? Coś Cię szczególnie urzekło?

    Hexx a poleciłabyś ten puder ELFa do skóry mieszanej/tłustej?

    Jola polecam, z lekko rozświetlających pudrów fajny jest też Lucidity Estee Lauder.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tez nie widze tego wspanialego efektu przy meteorytach;)
    za to pryzmy sa swietne:) niestety nie mam Twojego kolorku- mam 03, obecnie ciut za ciemna, ale pieknie wyglada na buzi:) tez udalo mi sie wylicytowac je na all za jakies 80zl;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Estello,polecilabym:-)moze mat nie jest jakis super mocny ale dobrze spisuje sie na cerach mieszanych/tlustych,zmiekcza rysy twarzy,twaorzy satynowa powloczke.Nieco pyli ale mozna to przezyc tymbardziej,ze okazuje sie dobrej klasy pudrem za niewielkie pieniadze i bylam zaskoczona kiedy odkrylam w nim klona moich ulubionych kiedys pryzm:)
    Warto sprobowac i mysle,ze nie bedziesz zawiedziona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapamiętuję - na razie mam masę pudrów prasowanych, ale jak tylko nadarzy się okazja to wypróbuję :)

    Widzę, że mam bratnią duszę, która lubi licytacje i kosmetyki w dobrych cenach ;) niedługo będę miała sypkie pudry z MACa, bo mam jeszcze puder matujący z Make Up For Ever, ale jestem z niego średnio zadowolona. Miałaś z nimi do czynienia?

    OdpowiedzUsuń
  8. No to chyba skuszę się na pryzmmy, zamiast na meteorki :))) Jestem oficjalnie skuszona :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Aliss jeśli chodzi o meteoryty to ja nie byłam zadowolona z wersji w kartonowym pudełku (mam co prawda jedne azjatyckie Pastel White i te są ok, ale raczej nie na całą twarz), za to te w metalowym pudełku są ok - pokazywałam je tu kiedyś, nie są mega powalające, ale całkiem przyzwoite, bo delikatnie je widać na twarzy - moja wersja jest lekko brązująca, więc musi poczekać do lata :/

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Estella - pamiętam, że fajnym wynalazkiem z Givenchy był Mister Eyebrow - ELF ma prawie identyczny produkt - Lift&Fill w dziale studio, no i Mister Bright - świetny rozświetlacz w pędzelku, a te pryzmy też lubiłam. Uważam, że nietrafiony mieli ten tusz do rzęs z kulistą szczoteczką... co za lipa... Z Guerlaina oczywiście Meteoryty :D

    OdpowiedzUsuń
  11. już nie długo będziesz mogła ją przeczytać na moim blogu!! :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Estello, robisz mi mętlik w głowie :D teraz nie wiem co chcę bardziej! :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. ja nawet miło wspominam tusz z kulką - nieźle rozdzielał, ale trzeba było trochę wprawy.

    Aliss a jakaś koleżanka nie ma meteorytów albo pryzm, żebyś mogła przetestować? ew. pędzel do torby i przetestuj w Sephorze ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam prasowane meteoryty Guerlain i jestem bardzo zadowolona ;) Ale pryzmom się przyjrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. dla mnie prasowane meteoryty to największe rozczarowanie minionego roku; strasznie mnie zawiodły :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Kusisz tymi pryzmami... Ciekawe,czy te prasowane są tak samo dobre jak te sypane.

    OdpowiedzUsuń
  17. Prasowane są fajne, no i można je wszędzie ze sobą zabrać; trochę bardziej podoba mi się efekt jaki dają sypkie, ale nie ma między nimi ogromnej różnicy (chyba, że w kolorystyce).

    OdpowiedzUsuń