Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

18 września 2012

Moi ostatni ulubieńcy


Postanowiłam pokazać Wam kilka kosmetyków, które w ciągu ostatnich miesięcy bardzo przypadły mi do gustu.

Tusz Extra Volume No 1 Prestige Ace of Face - produkt, o którym muszę napisać w pierwszej kolejności. Testowałam sporo różnych maskar i nawet kilka polubiłam i czasem do nich wracam, ale tusz Ave of Face to moje wielkie odkrycie. Maksymalnie pogrubia rzęsy, daje teatralny efekt - mam gęste, ale krótkie rzęsy, a do tego noszę okulary, więc jeśli nie wytuszuję mocno rzęs to ich nie widać.

Lakier You're Blushing Orly - piękny kolor na jesień, rewelacyjna aplikacja, dobre krycie. Więcej zdjęć znajdziecie tutaj

Płyn micelarny Corine de Farme - świetnie radzi sobie z makijażem, myślę, że to będzie mój tańszy zamiennik Biodermy. Ma tylko 1 wadę - słodkawy zapach (wolałabym żeby był bezzapachowy), ale cena i skuteczność sprawiają, że przymykam na to oko. Uwaga! są 2 wersje: płyn do demakijażu oczy w małym opakowaniu oraz płyn do demakijażu twarzy i oczu w opakowaniu z pompką - mają identyczny skład!

Tusz do rzęs Super Drama Avon - tusz z niespotykaną szczoteczką złożoną z silikonowych płatków. Świetnie rozczesuje i pogrubia, używam go ostatnio codziennie i na pewno jeszcze go kiedyś kupię. Radzę dać mu ze dwa tygodnie, żeby nieco zgęstniał. Podczas malowania dobrze jest obracać szczoteczką - lepiej rozczesuje rzęsy.

Dezodorant w kulce Ultra Dry Linen Rexona - wg producenta przy pocieraniu (gry np. uprawiamy sport) pękają specjalne kapsułki uwalniające zapach. Rzeczywiście dezodorant pachnie przez cały dzień, czuję go nawet wieczorem. Chroni przed poceniem, przyjemnie pachnie i nie brudzi ubrań.

Szminka do ust Innocence Beware MAC - ponieważ skończyłam wszystkie szminki w odcieniu nude, musiałam uzupełnić kolekcję czymś nowym. Stanęło na 2 szminkach MAC: Innocence Beware oraz matowej Fun Finds. Innocence Beware to jasny krem z różem. Nie jest całkowicie matowa, często nakładam ją na błyszczyk lub balsam do ust dla dodatkowo połysku. Nie polecam osobom z suchymi, spierzchniętymi ustami.

Tonik złuszczający Clinique - produkt, którego używam niezgodnie z przeznaczeniem. Dostałam go kiedyś w prezencie i tak sobie stał sobie i się kurzył. W miejscu, gdzie chodzę na depilację można kupić produkt na wrastające włoski z kwasem salicylowym. Niestety jest dość drogi, bo kosztuje 100zł. Postanowiłam sprawdzić, czy Clinique da sobie radę z wrośniętymi włoskami i to był strzał w 10! Polecam ;)

Tonik nawilżająco-oczyszczający Lirene - bardzo przyzwoity produkt. Nie ma alkoholu, więc nie wysusza. Przyjemnie odświeża i lekko nawilża skórę. Ma świeży zapach i przyjazną cenę.

1 kwietnia 2012

Ulubieńcy marca 2012


Moje ulubione kosmetyki w marcu to:
1. Cienie MAC w odcieniach Femme Fi, Satin Taupe i Club - stały, niezawodny zestaw, w którym zawsze dobrze wyglądam; wiem, że tymi cieniami nie zrobię sobie krzywdy, gdy śpieszę się rano, poza tym są tak łatwe w użyciu i dobrze się łączą, że zrobienie nimi makijażu to łatwizna. Niestety, Femmie Fi się właśnie skończył, jest limitowany i w najbliższym czasie pewnie go już nie kupię.
2. Róż MAC w odcieniu Fresh Honey - rewelacyjnie odświeża i ożywia skórę, pokazywałam go tutaj
3. Maseczka nawilżająca AquaPRECIS Uriage - ma lekką, przyjemną konsystencję i delikatny morski zapach. Moja skóra ją 'pije', dobrze nawilża.
4. Preparat zmniejszający pory Sebium Pore Refiner Bioderma - rewelacyjny jako baza matująca! Sprawia, że skóra jest jedwabiście gładka i zmatowiona na długi czas. Właśnie mi się kończy, na pewno kupię go ponownie, zwłaszcza, że jest bardzo wydajny.
5. Podkład Wake Me Up Rimmel w odcieniu Ivory - mam kilka podkładów i najczęściej używam ich na zmianę, ale odkąd mam Rimmela zapomniałam o innych! Zużyłam już jakieś 40% buteleczki! Bardzo przypomina mi dawny podkład Recover, nawet zapach ma ten sam. Najczęściej nakładam go flat topem, skóra jest rozświetlona, nie kryje bardzo mocno, ale wystarczająco na moje potrzeby.
6. Dwie szminki nude: Rouge Volupte YSL i Essence. Obie bardzo lubię. YSL jest kremowa, dość ciężka, luksusowa. Ma przepiękne opakowanie. Essence jest w plastikowym opakowaniu, z którego ścierają się napisy, jest kremowa, nakłada się cienką warstwą, ma delikatny połysk, który sprawia, że wygląda naturalnie. Obie są średnio wydajne. W zestawieniu brakuje bardzo fajnego szminko-błyszczyka Celia w odcieniu nude, który złamał się dosłownie po dwóch dniach! Zamierzam go stopić i zrobić szminkę od nowa albo wlać do pudełeczka. Gdzieś wrzuciłam opakowanie i nie mogłam go znaleźć, dlatego nie ma go na zdjęciu.
7. Korektor z minerałami Bell - czasem nakładam go na większe powierzchnie zamiast podkładu. Jest bardzo lekki, delikatnie kryje. Nie mam problemów z cieniami pod oczami, nakładam go, żeby ujednolicić koloryt. Też się kończy, ale na pewno do niego wrócę.
8. Błyszczyk MAC w odcieniu The Wee Coquette - kolor pokazywałam tutaj; lepki, gęsty, o dziwo często go używałam w zeszłym miesiącu (generalnie wolę błyszczyki, których nie czuć na ustach). Ma fajny jasny kolor, który rozjaśnia usta.

Do zestawienia dodałabym jeszcze krem Comfort Cream MAC, który zużyłam w marcu i wyrzuciłam opakowanie, dlatego nie ma go na zdjęciu. Jest gęsty jak masełko, ale świetnie się wchłania i otula skórę cienkim filmem. Świetny zimą, zwłaszcza do suchej czy odwodnionej skóry.

1 stycznia 2012

Ulubieńcy 2011 - pielęgnacja i perfumy

Po ulubionych kosmetykach do makijażu nadszedł czas na moich ulubieńców z kategorii pielęgnacja twarzy, ciała, włosów oraz perfumy.


Produkty do pielęgnacji twarzy

  • Płyn micelarny Bioderma - NAJLEPSZY PRODUKT WSZECH CZASÓW! Zużyłam kilkanaście litrów tego kosmetyku i nie wyobrażam sobie życia bez niego ;) 
  • W tym roku odkryłam płyn micelarny Bourjois, który nie jest tak fantastyczny jak Bioderma, ale jest naprawdę niezły i jest bardzo dobrym zamiennikiem, gdy mamy ograniczone fundusze albo chcemy zrobić mały skok w bok ;)

  • Krem nawilżająco-odżywczy Aqua Precis Uriage - krem o bardzo gęstej konsystencji, idealny na zimę i do bardzo suchej skóry. Otula cerę 'kołderką', chroni, koi i nawilża. Ma trochę zbyt intensywny zapach jak dla mnie. Do słoiczka możemy dokupić wymienne wkłady kremu.
  • Complete Comfort Cream MAC - mój ulubiony krem, mam jeszcze tylko pół słoiczka :(. Ma konsystencję masełka, sprawia, że skóra jest miękka i chce się jej ciągle dotykać ;) wchłania się, ale zostawia lekką, ochronną warstwę; dobrze koi podrażnienia.
  • Kojący krem nawilżający Eucerin - mam nadzieję, że moja przygoda z trądzikiem ma się ku końcowi. Stosowałam masę maści, których skutkiem ubocznym jest m.in. wysuszenie skóry. Nic takiego się nie wydarzyło! Ten krem stosowałam w trakcie leczenia i naprawdę dobrze nawilża. Minusem jest mało przyjemny zapach. Z tej serii bardzo chwalę sobie również m.in. krem matujący, który sprawia, że skóra długo wygląda matowo i nie wysusza!



Produkty do pielęgnacji ciała
  • Olejek Alverde - niedostępny u nas, a szkoda. Ma przyjemny zapach róży i drzewa sandałowego; mam w zapasach jeszcze jeden, ale o innym zapachu. Długotrwale natłuszcza, skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku; ma świetny skład. Dla wegan.
  • Krem migdałowy do stóp Bandi - bardzo dobrze zmiękcza skórę i sprawia, że nasze stopy w ciągu kilku dni stają się gładkie, miękkie i nawilżone! To chyba najlepszy krem jaki miałam!
  • Masło Duo The Body Shop - jest dwuczęściowe - zawiera gęstą konsystencję do skóry suchej oraz lżejszą do normalnej. Ja uwielbiam tę pierwszą. Szkoda, że jest tak mało zapachów do wyboru.



Produkty do włosów
  • Maska Kemon - jest to jedyny produkt pielęgnacyjny, po użyciu którego widzę różnicę! Włosy są naprawdę w zupełnie innej kondycji. Wszystkie inne odżywki i maski moga się schować.
  • Suchy szampon Syoss - nie wiem jak mogłam żyć i nigdy nie wypróbować suchego szamponu! Ten z Syossa ma niestety dość chemiczny cytrynowy zapach, ale świetnie odświeża fryzurę i unosi włosy. Moje włosy po zastosowaniu wyglądają na świeżo umyte. Nie zostawia osadu na włosach (jestem blondynką).


Perfumy

  • Burberry The Beat - w grudniu zużyłam jedno opakowanie i od razu otworzyłam nowe z zapasów. 
  • Juicy Couture Viva La Juicy dostałam na urodziny miesiąc temu i od razu podbiły moje serce. Te dwa zapachy zdecydowanie wyróżniają się w mojej kolekcji - używam ich najczęściej i mają największą pojemność.

Ulubieńcy 2011 - makijaż

Rok 2011 już za nami co oznacza, że pora wybrać ulubione i najczęściej używane kosmetyki. Na pierwszy ogień idzie kolorówka. Większości z tych rzeczy nie pokazywałam wcześniej. Jeśli chcecie, żebym zrecenzowała i zeswatchowała coś konkretnego to dajcie znać w komentarzach :)


Produkty do makijażu - twarz, oczy i usta

 

  • paleta cieni Prelude Chanel - piękna paleta, w skład której wchodzą zimne odcienie beżu i brązu wymieszane z szarością. Kolory idealnie się ze sobą komponują; łatwo zrobić makijaż dzienny i wieczorowy. Cienie są miękkie i dobrze napigmentowane.
  • cień Club MAC - chyba najczęściej używany przeze mnie cień w minionym roku. Zielono brązowy duochrome, Catrice ma jego kopię, ale skoro mam MACa to drugi na razie mi niepotrzebny ;) uwielbiam łączyć go z jasnym cieniem i brązową kredką - roztarty na niej cień nabiera intensywności i robi się bardziej zielony! Wyczarujemy nim dzienny i wieczorowy makijaż.
  • puder sypki Blenden Face Powder Clinique - zużyłam kiedyś 2 opakowania tego pudru; teraz znowu do niego wróciłam. Bardzo fajnie kryje i matuje skórę. Do pudru dołączony jest fajny pędzelek
  • błyszczyk Nude Pearl Maybelline - pokazywałam go wielokrotnie; bije na głowę wysokopółkowe błyszczyki! Ma beżowo różowy odcień i pasuje do wszystkich makijaży.
  • tusz do rzęs They're Real! Benefit - pięknie rozdziela rzęsy! A do tego pogrubia i bardzo mocno podkreśla. Na pewno zostanie ze mną na dłużej. Oprócz niego bardzo polubiłam tusz High Lenghts Clinique, który zamiast szczoteczki ma plastikowy patyczek najeżony 3 rzędami ząbków.


  • bronzer/rozświetlacz 10 Benefit - służy do podkreślania kości policzkowych, składa się z 2 pasków: brązowo-złotego i jasnoróżowego. Jest dość mocno błyszczący, wolałabym żeby bronzer był bardziej matowy, ale lubię używać tego duetu. Całość zamknięto w typowym dla Benefita kartonowym pudełeczku.
  •  róż Delicata Rouge Bunny Rouge - jasny kolor - delikatny brąz z odrobiną różu i moreli. Jest delikatny, półmatowy; idealny do lekkiego makijażu, czasem konturuję nim kości policzkowe.
  • róż nr 54 Make Up Studio - brudna brzoskwinia, która genialnie ożywia cerę. Bardzo lubię ten róż i często nakładam go na policzki, wcześniej muśnięte pudrem brązującym
  • podkład Perfect Refining Foundation Shiseido - rewelacyjnie kryje i matuje - czyli robi dokładnie to, czego wymagam od podkładu.
  • rozświetlacz Metallic Colorama Palette YSL - nie wiem ile razy przymierzałam się do używania rozświetlaczy, czy to prasowanych czy płynnych, o sypkich nie wspominając. Koniec końców zawsze wszystkie oddawałam. W drugiej połowie roku coś mi odbiło i znowu zachorowałam na rozświetlacze i teraz używam ich niemal codziennie!!! YSL jest moim ulubionym, jest złoto różowy, daje fajną poświatę.
  • Ziemia egipska Bi Kor - tym pudrem konturuję twarz. Jest dość ciemny, więc wystarczy odrobina na pędzelku, żeby nadać skórze opaleniznę. Jest bardzo wydajny, nie ma pomarańczowych tonów. Jest to mój jedyny bronzer, jestem z niego zadowolona i nie zamierzam kupować żadnych innych.

Lakiery do paznokci



Nie wybrałam ulubionego odcienia, ale pokażę Wam kilka marek, których najczęściej używałam i które przeważają w moich zbiorach. Są to oczywiście OPI, China Glaze, Orly, Bell, Barbra i Revlon.Latem przeważały u mnie róże i oranże, a teraz czerwienie i beże.

2 czerwca 2011

Tag: Top 10 Award


Zasady gry:
1.Podziękuj za przyznane wyróżnienie.
2. Zamieść u siebie link osoby, która cię wyróżniła.
3. Wklej u siebie logo wyróżnienia.
4. Przekaż nagrodę 10 blogerkom.
5.Zamieść linki do ich blogowych.
6. Powiadom o tym nominowane osoby.
7. Stwórz listę 10 ulubionych kosmetyków.

Bardzo dziękuję za otagowanie właścicielkom blogów:
http://fleurdesaisons.blogspot.com
http://pieknoscdnia.blogspot.com
http://kotwilka.blogspot.com
http://lakierowo.blogspot.com
http://sexiprzygodazwizazem.blogspot.com
http://innalajna.blogspot.com

Taguję:
http://fioletowydeszcz.blogspot.com/
http://joannapanna.blogspot.com/
http://belleoleum.blogspot.com/
http://smieti.blogspot.com/
http://oliskova.blogspot.com/
http://siulka.blogspot.com/
http://ewwwa-makeup.blogspot.com/
http://www.spookynails.com/
http://candykillerr.blogspot.com/
http://pedzlem-malowane.blogspot.com/

Moje ulubione kosmetyki (kolejność przypadkowa):
  1. Płyn micelarny Sensibio Bioderma - najlepszy kosmetyk na świecie, zawsze mam w zapasie kilka butelek. Jest najlepszym produktem do demakijażu :)
  2. Angels on Bare Skin Lush - jedyny produkt do oczyszczania, który nie wysusza mi skóry.
  3. Szampon do włosów w kostce Seanik Lush - dobrze oczyszcza i jest łagodny dla skóry; włosy są jedwabiście gładkie i nie są splątane.
  4. Peeling do ciała antycellulitowy Lirene - ostry drapak, który obłędnie pachnie pomarańczami.
  5. Perfumy The Beat Burberry - to mój ulubiony zapach od ponad półtora roku; kupiłam go przypadkiem na lotnisku i został ze mną na zawsze. Skusiła mnie promocja z uroczym misiem w płaszczyku Burberry ;)
  6. Chusteczki do higieny intymnej Cleanic i emulsja do higieny intymnej Lactacyd - nie znalazłam nic lepszego w lepszej cenie. Oba produkty towarzyszą mi od wielu lat.
  7. Żel pod prysznic grapefruitowy The Body Shop - obłędny zapach - nie mogę przestać go wąchać ;)
  8. Cienie do powiek i róże MAC - za wybór kolorów i wykończeń, trwałość i jakość.
  9. Baza pod cienie Artdeco - wybawienie dla moich tłustych powiek, w końcu makijaż trzyma się w stanie idealnym przez większą część dnia.
  10. Lakiery do paznokci OPI, Barbra, China Glaze, Bell, Vipera - każdą z tych marek bardzo lubię i nie mogłam się zdecydować, którą najbardziej.

1 stycznia 2011

Podsumowanie roku 2010

http://cz.fwallpapers.net/pics/misc/fireworks/fireworks_008.jpg

Nie sądziłam, że wytrwam w pisaniu aż tak długo i że ktokolwiek będzie chciał to czytać. Na dzień dzisiejszy napisałam prawie 100 postów, mam ponad 240 obserwatorów i zapowiada się, że na tym się nie skończy ;)
Przygotowałam krótkie podsumowanie minionego roku wraz z listą kosmetyków, które bardzo przypadły mi do gustu (część z nich została odkryta w minionym roku, część to stali bywalcy mojej kosmetyczki - na pewno będę do nich często wracać, bo w 100% mi pasują).

Życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku, żeby był jeszcze wspanialszy i bardziej satysfakcjonujący niż poprzedni oraz żebyście znalazły mnóstwo kosmetycznych perełek :)

Najczęściej czytane posty
Największe zainteresowanie wzbudził w tym roku nowy podkład Bourjois Bio Detox - ponad 1800 wyświetleń mojej recenzji! Prawie 1000 razy zajrzałyście do mojego giveawaya. Dalej plasują się dwa wtorkowe kuszenia - Bourjois Bio Detox i perfumy YSL Belle D'Opium.Tuż za kuszeniem znalazł się hit wiosny - paznokcie w odcieniach mięty. Kusiłam Was również tanimi kosmetykami, a później biegłyśmy do Sephory, żeby wymienić stary tusz na miniaturkę tuszu marki Clinique.

Skąd do mnie wchodzicie
Przeważają Google i Wizaz.pl, ale tuż za nimi znajdują się Wasze blogi :) a zwłaszcza: Azjatycki cukier, Moja KOSMETYKOmania (MizzVintage), No to pięknie, All&nothing - girl's stuff (theoleskaaa), Kosmetyki mineralne (Cathy), Kobieta przed 30, Black Beauty Bag (Iwetto) Tysiąc jeden pomysłów i pasji (Hexxana), Co sroce w oko wpadnie  i Sunny Monday.

Trochę o Was :)
Prawie 23 tysiące odsłon pochodziło z Firefoxa (56%), ponad 8 z Internet Explorera (20%), prawie 4,5 tys. z Chrome (10%) i 1300 z Safari (9%) - reszta przeglądarek utrzymuje się na poziomie niecałego procenta.
Aż 94% z Was korzysta z Windowsa, a 3% z Maca.
Oczywiście najwięcej osób zagląda do mnie z Polski (ponad 36 tys. wyświetleń), ale również z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec czy Irlandii.
 
Faworyci minionego roku w kategorii makijaż
Podkład: Bourjois Bio Detox, Clinique Anti-Blemish Solutions, YSL Teint Radiance
Puder prasowany: MAC Mineralize Skinfinish Natural
Cienie: MAC w odcieniu Satin Taupe, Guerlain L'Instant Fume, Rouge Bunny Rouge Bejeweled Skylark
Baza pod cienie: Artdeco bezzapachowa
Tusz do rzęs: Max Factor False Lash Effect oraz MAC Opulash
Róż do policzków: MAC mineralny Warm Soul i prasowany Buff (ideał do konturowania!) oraz Make Up Store Passion
Szminka: MAC Creme Cup, All Styled Up i Angel
Błyszczyk: Maybelline Color Sensational Nude Pink
Lakiery do paznokci: OPI ( zwłaszcza Tickle My France-y, Manicurist of Seville, Pamplona Purple), Wibo Extreme Nails (nr 61), Vipera Jumpy, Bell Glam Wear, China Glaze (For Audrey i Masai Red)

Faworyci minionego roku w kategorii pielęgnacja
Demakijaż: Bioderma Sesnisbio H2O
Oczyszczanie: Lush Angels on Bare Skin
Nawilżanie: Bioderma Hydrabio Serum
Matowienie: Bioderma Sebium Pore Refiner
Maseczki w dużym opakowaniu: Ava ECOlinea maseczka rewitalizująca, Lush Mask of Magnaminty i Love Lettuce
Maseczki w saszetkach: Under Twenty - głęboko nawilżająca, poprawiająca koloryt cery i oczyszczająca
Dezodorant: Ziaja Soft i Garnier Active Upał, Stres, Sport
Peeling do ciała: Bielenda Awokado
Szampon: Lush Seanik

8 sierpnia 2010

Ulubieńcy czerwca i lipca

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy miałam kilka kosmetyków, których używałam bardzo często i mogę je zaliczyć do ulubieńców czerwca i lipca. Ostatnio stawiam przede wszystkim na ładnie podkreśloną skórę - efekt ten osiągam pędzlem typu skunks, lekkim podkładem, pudrem wypiekanym i konturowaniem twarzy.


Na pierwszy ogień idą pędzle - bez nich ciężko osiągnąć efekt idealnej skóry - prawie jak po photoshopie. Pierwszy od góry pędzel z Inglota to tzw. skunks - składa się z naturalnego, ciemnego włosia oraz dłuższego syntetycznego. Maczam go w małej ilości podkładu i przykładam do skóry - 'stempluję' twarz, później rozcieram kolistymi ruchami. W ten sam sposób można nałożyć podkład środkowym pędzlem - z Sephory. Tak naprawdę przeznaczony jest do sypkich pudrów mineralnych, ale rewelacyjnie sprawdza się przy wszelakich sypkich i prasowanych  pudrach, różach i konturowaniu.
Ostatni pędzel to pędzel do cieni nr 217. Służy do rozcierania i sprawdza się w tym bardzo dobrze. Nie widać granic cieni - świetnie się łączą i oko wygląda jakby malował je profesjonalista ;)


Kosmetyki, których używam ostatnio nagminnie: lekki, rozświetlający podkład YSL, a na wierzch wypiekany, mineralny puder MAC. Policzki konturuję różem Buff (dolne kółko), a na ich środek nakładam albo róż Style (górne kółko) w odcieniu złoto brzoskwiniowym - oba róże dostaniecie w MACu, albo róż Dallas z potrójnej paletki Benefit (to ten z dziurą - w odcieniu różowo brązowym; brąz po prawej to Hoola, a jasny róż to Dandelion - oba średnio mi pasują, za to Dallas jest idealny, myślę, że skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie).


Tusz False Lash Effect marki Max Factor. Zawsze używałam tuszu 2000 Calorie, który uwielbiam i mam w zapasach. Jakiś czas temu kupiłam w Super Pharmie zestaw zawierający False Lash Effect i 2000 Calorie. Zestaw w bardzo dobrej cenie, False Lash Effect ma bardzo dobre opinie, więc postanowiłam zaryzykować. No i na początku się bardzo rozczarowałam, bo w ogóle nie widziałam efektu sztucznych rzęs; rzęsy były lekko podkreślone, efekt całkiem fajny, ale bez większych zachwytów. Jednak po dwóch-trzech tygodniach tusz lekko zgęstniał i teraz jestem z niego bardzo zadowolona - myślę, że będę go często kupować. Rewelacyjnie pogrubia i podkreśla rzęsy, niemalże teatralnie.

Spray do loków Frederic Fekkai - mam kręcone włosy, nie wiem jak działa na proste, ale na moich działa bardzo fajnie. Lekko zwiększa skręt i utrwala go - zawsze miałam z tym problem, bo nie lubię stosować kosmetyków do stylizacji.

Last but not least - jeden z moich faworytów wśród kremów nawilżających. Przedstawiam Hydrationist marki Estee Lauder. Sprawia, że moja skóra jest dogłębnie nawilżona - nawet jeśli nie go zastosuję nie mam problemu z przesuszoną czy ściągniętą skórą. Jest miękka i gładka, bardzo przyjemna w dotyku. Krem przyjemnie pachnie - morsko, ale bardzo delikatnie. Jest gęsty, ale nie tłusty. Ma jedną wadę - jest przeokropnie drogi jak na krem nawilżający.

11 czerwca 2010

Ulubieńcy i rozczarowania: maj 2010

Bardzo lubię dowiadywać się o ulubionych kosmetykach innych dziewczyn - lubię odkrywać nowe kosmetyki :) Dziewczyny wybierają co miesiąc kilka kosmetyków, które zrobiły na nich duże wrażenie w poprzednim miesiącu i były często używane. Podczytuję blogi i oglądam filmiki na ten temat i zawsze coś mnie zaciekawi :)

Postanowiłam pokazać Wam kilka kosmetyków, które podbiły moje serce w maju oraz kilka, które mnie rozczarowały. Na szczęście tych drugich jest o wiele mniej i właśnie się kończą, więc nie będę musiała się z nimi dłużej męczyć.

Ulubieńcy - makijaż


1) Podkład Anti-Blemish Solutions Clinique - mam odcień Fresh Neutral 03 - średni beż. Podkład jest bardzo lekki, beztłuszczowy. Nakłada się cienką warstwą, szybko się wchłania, w ogóle go nie czuć na twarzy. Daje fajny matowy efekt, średnio kryje, ale nie jest podkładem o właściwościach kryjących, więc trzeba mieć to na uwadze. Według producenta nawilża, zmniejsza świecenie się skory, kontroluje wydzielanie sebum i zapobiega powstawaniu wyprysków. Rzeczywiście jest bardzo fajny dla tłustej/mieszanej skóry - matuje na długo :)
2) Korektor Super Stay 24h - bardzo lubię korektory Maybelline; są lekkie, dzięki płynnej konsystencji łatwo je nałożyć, i wetrzeć w skórę, nieźle kryją. Lubie je stosować głównie pod oczy, bo nie wysuszają i nie wchodzą w załamania.
3) Błyszczyk ColorSensational Gloss - błyszczyk w odcieniu Nude Pearl jest świetny - nie kryje mocno, ale też nie jest całkowicie przejrzysty. Ma fajny, jasny odcień, ładnie nabłyszcza, pasuje do każdego makijażu oczu.
4) Róż prasowany MAC - limitowany róż z serii 'To the beach'. Na odcień Hipness zachorowałam kiedyś po obejrzeniu swatchy na jakimś blogu, oczywiście okazało się, że jest limitowany, więc jak tylko zobaczyłam, że znowu jest dostępny to od razu go kupiłam.
5) Matowy cień Kaszmir Paese - cień nie jest w 100% matowy, ma maleńkie drobinki, jednak na powiece są praktycznie niewidoczne. Cień jest rewelacyjny, to moje wielkie odkrycie. Jest bardzo mocno napigmentowany, można nim wyczarować cuda na powiece. Dobrze się rozciera, nasycenie koloru można stopniować. Szkoda, że marka jest tak trudno dostępna w Warszawie; w Krakowie widziałam ją w prawie każdej drogerii (Paese to dawna Euphora!).


Ulubieńcy - pielęgnacja

 
1) Peeling Ocean Salt LUSH - totalne zaskoczenie. Czytałam wiele pochlebnych recenzji na jego temat, ale jakoś nie chciało mi się wierzyć, że można używać takiego ostrego, solnego peelingu do twarzy. Postanowiłam zaryzykować i to był strzał w 10! Peeling ma konsystencję puszystego kremu, który bardzo fajnie nawilża skórę i sprawia, że masaż jest przyjemny. Drobinki soli są ostre, dlatego należy delikatnie masować twarz. Im dłużej peelingujemy skórę, tym bardziej sól się rozpuszcza i nie jest już taka ostra. Nie pasuje mi zapach peelingu - wódka! ale dla efektu niesamowicie gładkiej skóry jestem gotowa się pomęczyć ;)
2) Szampon w kostce Seanik LUSH - dziwadło - szampon w kostce?! Wbrew pozorom to świetny kosmetyk. Bez problemu się pieni - mydlimy nim ręce lub pocieramy wilgotną kostką włosy. Pięknie pachnie, taką świeżością. Seanik pozostawia moje włosy gładkie i błyszczące. Bez problemu się rozczesują. Mam jeszcze Godivę, która obłędnie pachnie, ale mam problem z rozczesaniem włosów po niej - mimo, że zawiera odżywkę!
3) Szampon 'Mango i kwiat tiare' Garnier - pamiętacie jak nim kusiłam we wtorek? Oczywiście musiałam go mieć (oprócz niego mam jeszcze 2 inne szampony z nowej linii Garniera). Uwielbiam owocowe, egzotyczne zapachy, a ten szampon pachnie przeobłędnie świeżym mango. Mogłabym go wąchać bez przerwy ;) Włosy po użyciu są miękkie i pachnące.


Rozczarowania


1) Balsam do ciała 'Karaibskie mango' AA Exotic SPA (Oceanic) - tak jak już wspominałam uwielbiam zapach mango, więc ten kosmetyk musiałam mieć. Niestety jestem nim strasznie rozczarowana. Pomijam fakt, że ubzdurałam sobie, że to masło - oczywiście to lekki balsam. Tylko nie wiem czemu kosztuje 100zł. Owszem nawilża, ale spodziewałam się jeszcze czegoś. Żeby chociaż ładnie pachniał, ale pachnie bardzo delikatnie, zapach jest kwaśny, na pewno nie jest to mango (teraz używam masła mango z Body Shopu i niestety, ale Oceanic nawet nie stał w pobliżu tych owoców). Chyba, że chodzi tylko o to, że ten balsam zawiera masło mango? Ale widząc nazwę 'Karaibskie mango' spodziewałam się chociaż odrobiny fajnego zapachu. Balsam jest fajnie zapakowany w papier falisty i metaliczną tekturkę, myślałam nawet, że nada się na prezent, ale nie z ta jakością i nie z tym zapachem. jednak Zwykły balsam za 100zł to nie są dobrze wydane pieniądze.
2) Kremowy żel pod prysznic Angel Star Nivea - bardzo lubię żele Nivea, zarówno te przezroczyste jak i kremowe, ale ten jakoś zupełnie mi nie podszedł. Zapach mógłby być bardziej owocowy, Konsystencja jakaś taka kleista, nie spłukuje się do końca, zostawia lekki film na skórze.