Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

1 maja 2011

Podsumowanie kwietnia, czyli haul, ulubieńcy i inne

1 maja to dobry dzień, żeby podsumować miniony miesiąc. Ostatnio nie miałam w ogóle czasu ani na pisanie ani na robienie zdjęć, ale na szczęście mam teraz wolne. Wstałam rano i nadrobiłam masę Waszych postów i przy okazji zaspamowałam Was komentarzami :D


Co się wydarzyło w kwietniu:
  • mój blog obchodził pierwsze urodziny, bardzo dziękuję za wszystkie życzenia, wczoraj rozlosowałam nagrody :)
  • wygrałam róż Bella Bamba u Pięknośćdnia!
  • w sondzie zadecydowałyście, że chcecie przeczytać recenzję masła Granat Bielendy
  • pokazałam sporo lakierów: fiolet Vipery, niebieską Barbrę, różowo-brzoskwiniowy Catrice i mini lakiery Jumpy Vipery
  • zrecenzowałam i zeswatchowałam kolekcję Surf Baby! MAC, która już za kilka dni będzie dostępna w sklepach
  • zużyłam masę kosmetyków - o tym już wkrótce
  • odkryłam blog atqa beauty - serdecznie polecam
  • Kate i William w końcu wzięli ślub - zaczęło mi działać na nerwy całe zamieszanie związane z ich ślubem; bardzo podobała mi się jej suknia; widziałyście lakier No More Waity, Katie?


Ulubieńcy kwietnia to:
  • lakiery Essie Watermelon i Vipera High Life nr 822 - znowu uwielbiam intensywnie różowe lakiery
  • róże Mighty Aphrodite MAC i Chocolate Cream Catrice - pokazywane tu i tu
  • puder mineralny Mineralize Skinfinish MAC - po raz kolejny go pokazuję jako ulubiony kosmetyk; jest lekki, nie matuje bardzo mocno, ale wygląda naturalnie na skórze
  • korektor Make Up Studio - mam go już jakiś czas i bardzo lubię, bo nieźle kryje i fajnie 'topi się' pod wpływem ciepła
  • żelowy brązowy eyeliner Essence  pokazywałam go tutaj
  • baza pod tusz MAC i tusz 2000 Calorie Max Factor - baza sprawia, że niemal każdy tusz wygląda dobrze, naprawdę warto zainwestować, a 2000 Calorie to tusz, który lubię od wielu lat i zawsze z przyjemnością do niego wracam
  • Lip Smacker różowa guawa - złamał mi się balsam do ust i skuszona recenzją Mag postanowiłam kupić Smakcersa; cudownie pachnie, dobrze nawilża i jest naturalny!
  • żel pod prysznic grapefruitowy The Body Shop - najpiękniejszy zapach w całym Body Shopie ;)
  • łagodny szampon 'Migdały i jojoba' Alterra - mam bardzo wrażliwą skórę głowy i większość szamponów ją podrażnia; ten szampon jest bardzo delikatny, nieźle się pieni, ma fajny skład, koi i chyba lekko nawilża skórę - na pewno zrobię o nim oddzielny post, bo na to zasługuje
  • migdałowy krem do stóp Bandi - cudo, cudo, cudo! Genialnie zmiękcza skórę i sprawia, że stopy są bardzo gładkie. Nie znoszę smarować stóp, a ten krem już raz zastosowany daje widoczne rezultaty.

Essie Watermelon i Topless&Barefoot, Revlon Bubble Gum, Vipera 822 i 810

cienie Feel Alive Kobo, eyelinery Essence, pędzelek do kresek i do rozcierania Essence

LipSmacker różowa guawa, szminki Essence: All About Cupcake, In The Nude, Coralize Me!, Catrice Gentle Nude,
L'Oreal Color Riche Serum Freshly Mauve i Enlightening Beige

sól i puder do kąpieli Dairy Fun, maska oczyszczająca Ziaja, szampon Alterra

Haul: Przybyło mi głównie sporo szminek i lakierów (chyba znowu wpadam w manię lakierową, koszmar!), pielęgnacyjnie doszło mało, ale to dlatego, że mam nadal spore zapasy. Zapomniałam na zdjęciu o kremie pod oczy z serii SENSIgenic Dr Irena Eris, ale na pewno wkrótce napiszę o nim więcej, bo bardzo mi się spodobał.


Otrzymałam trzy lakiery Vipery oraz cień i róż Make Up Studio. Już wkrótce spodziewajcie się ich recenzji!


Jeśli wpadło Wam w oko coś z moich nowości/ulubionych kosmetyków i chciałybyście przeczytać recenzję, obejrzeć swatche itp. to dajcie znać :)

12 marca 2011

Zużycia: Chyba pobiłam rekord

Tym razem z krótkimi recenzjami, przede wszystkim ze względu na spora ilość zużyć - jeśli interesuje Was jakiś konkretny kosmetyk to dajcie znać, opiszę go bardziej szczegółowo.
Na zdjęciach przez przypadek dwa razy znalazł się ten sam tonik Ziaja ;) brakuje balsamu do ust Oriflame i Lactacydu - wyrzuciłam je przed zrobieniem zdjęć.


  • Peeling Awokado Bielenda - recenzja tutaj
  • Angels on Bare Skin Lush - recenzja tutaj
  • Zmywacz do paznokci Ebelin - marka DM, ma bardzo fajną, wygodną pompkę, ale sam zmywacz nie powala - używałam go głównie do jaśniejszych lakierów, bo z ciemnymi średnio sobie radził.
  • Maseczka Sebium Bioderma - przymierzam się do zrecenzowania maseczki, bardzo ją lubię, bo oczyszcza nie wysuszając skóry.
  • Odżywka 'Szczęśliwe zakończenia' Herbal Essences - rewelacyjna nazwa, przepięknie pachnie - warto kupić ją chociażby dla samego zapachu. 
  • Szampon dodający objętości Yves Rocher - pięknie pachnie, ma żelową konsystencję,naprawdę dodaje objętości, ale przy dłuższym stosowaniu trochę wysuszał mi skórę głowy - później stosowałam go z przerwami i było ok.
  • Tonik antybakteryjny Ziaja Med - fajny krótki skład, tonik prawie nie pachnie, nie zauważyłam dużego działania antybakteryjnego, ale myślę, że to dobry tonik do stosowania podczas kuracji przeciwtrądzikowych; nie wysusza, jest niedrogi, zawiera cynk.
  • Szampon owocowy Schauma - pięknie pachnie marakują, jest niedrogi, nie wysusza włosów.


    • Masło borówkowe Body Shop - mylnie nazywane przez wiele osób jagodowym; rewelacyjny produkt, kupiłam w promocji za 33zł; przeznaczone jest do suchej skóry, ale ma w miarę lekką konsystencję (oczywiście jak na masło). Pięknie pachnie, świetnie nawilża, jest dość wydajne. Skóra rano jest nadal nawilżona, na pewno kupię ponownie.
    • Żel pod prysznic Isana - rzadki i bardzo niedrogi żel - nie zachwyca, ale w kryzysowych sytuacjach można nabyć.
    • Balsam do ciała Avene - rzadkie mleczko, które całkiem nieźle nawilża, ale niczym mnie nie ujęło. Dobrze, że miałam miniaturkę.
    • Żel pod prysznic Dove - wzięłam go na wyjazd, żeby w końcu zużyć, bo stał w łazience chyba od roku. Nie mogę się przekonać do żeli Dove - o ile pod względem pielęgnacyjnym nie mogę się do niczego przyczepić, to zapachy są dla mnie nie do przejścia.

    • Tonik normalizujący Oceanic - mam jeszcze jeden tonik o tak wielkiej pojemności - nigdy więcej; musiałam zrobić sobie przerwę, bo był bardzo wydajny i strasznie mi się znudził w pewnym momencie. Tonik dobrze oczyszcza, ale pod koniec opakowania trochę zaczął mi ściągać i wysuszać skórę.



    • Baza pod cienie Urban Decay - recenzja tutaj


    • Korektor Super Stay 24 - bardzo lubię korektory Maybelline, wcale nie odbiegają jakością od droższych produktów; dobrze kryją, nie wysuszają skóry, są niedrogie - polecam również korektor z serii mineralnej, w podobnym opakowaniu z ciemnogranatową naklejką.


    • Tusz Guerlain - z jeden strony ma szczoteczkę, a z drugiej aplikator jak błyszczyk z takim błyszczącym czernidłem - rzęsy zyskują winylowy połysk. Tusz jest świetny, ale ma pojemność ok. 4ml co przy tej cenie jest idiotycznym pomysłem. Miałam po nim firanki rzęs ;)
    • Podkład Bio Detox Bourjois - recenzja tutaj
    • Sypkie pryzmy Givenchy - recenzja tutaj

    28 stycznia 2011

    Zużyłam: Styczniowych zużyć ciąg dalszy

    Styczeń dobiega końca, czyli... czas na kolejną porcję zużyć :) nie było tego wiele, w lutym na pewno będzie więcej - zwłaszcza kolorówki!


    Bibułki matujące Kracie - bibułki przywiezione z Hong Kongu dawno temu - zużyłam już kilka opakowań, część rozdałam, a część nadal mi zalega (nie dość, że miałam kilka opakowań, to niektóre zawierały po 300 bibułek...). Dobrze zbierają sebum z twarzy, mogłyby być większe, bo zazwyczaj potrzebuję dwóch, żeby się zmatowić.


    Antyperspirant Soft Ziaja - uznałam go za odkrycie roku 2010; polski kosmetyk w dobrej cenie, jakością nie odstaje od Garniera i Nivei. Ma delikatny pudrowy zapach, dobrze chroni przed poceniem. Na pewno będę do niego wracać. Polecam :)



    Korektor Aquasublime Galenic - stosowałam go tylko pod oczy, ma jasny odcień; niestety z opakowania w ciągu dwóch tygodni starły się wszystkie napisy - bardzo tego nie lubię. Korektor jest praktycznie niewidoczny na skórze, ale ma chyba dużo silikonów albo innych tajemniczych składników, bo fajnie wygładza skórę i lekko ją napina.


    Szampon dla blondynek John Frieda - szampon w miękkiej, wygodniej tubie. Jest bardzo wydajny, dobrze oczyszcza włosy nie wysuszając ich ani nie powodują przetłuszczania. Bardzo delikatnie rozjaśnia włosy, raczej nadaje im blask, nie jest to spektakularne rozjaśnienie


    Ultra Bland Lush - krem, który usuwa makijaż - wcieramy go w suchą skórę i zmywamy wodą/wilgotnym wacikiem. Największe rozczarowanie Lushowe :( tłuste jak diabli, często rozmazuje tusz pod okiem i ciężko go usunąć; bardzo ciężko się zmywa - zostaje mega tłusta warstwa na skórze; za radą Hexxany zmywam Ultra Bland mydełkiem z Lusha, ale nie satysfakcjonuje mnie takie rozwiązanie na dłuższą metę.


    Żel myjący 3 w 1 Anti! Acne Under Twenty -  preparat możemy stosować jak żel myjący, peeling lub maseczkę oczyszczającą. Ma konsystencję gęstej pasty z ostrymi peelingującymi drobinkami. Zawiera glinkę, która dość szybko zastyga i mocno oczyszcza. Polecam osobom z tłustą skórą, które lubią ostre peelingi, dobre oczyszczenie skóry i tanie kosmetyki. Kosmetyk ma dużą pojemność i jest wydajny.

    7 stycznia 2011

    Zużycia grudniowo-styczniowe

    Grudzień dobiega końca, styczeń zaraz będzie w połowie - nie wiem kiedy ten czas leci. Pora na podsumowanie zużyć wraz z krótkimi recenzjami :)
     

    Szampon Garnier - fajny delikatny szampon - nie trzeba używać odżywki, żeby rozczesać włosy.



    Szampon Head&Shoulders - zalegała mi końcówka, więc postanowiłam zużyć. Nie podrażnia skóry, nie wiem czy działa na łupież, bo go nie mam.


    Szampon Gliss Kurs - lubię zapach tego szamponu i od czasu do czasu do niego wracam. Nie polecam osobom z włosami skłonnymi do przetłuszczania - będzie je bardzo obciążał.


    Szampon Emoilum - kupiony dawno temu, nikt go nie chciał używać,więc postanowiłam prać w nim pędzle - świetnie się do tego nadaje, wystarczy raz je umyć i są idealnie czyste.


    Odżywka do włosów Dove - ładnie pachnie, ułatwia rozczesywanie - to dla mnie najwazniejsza funkcja odżywki.


    Żel do golenia Isana - produkt, którego używam od dawna. Żel zamienia się w gęstą pianę, nie podrażnia, ułatwia golenie. Kupuję w promocji - bez promocji często kosztuje tyle co inne żele/pianki (które mają większą pojemność; na każdej kartce z ceną jest cena za opakowanie i cena za 100ml, warto sprawdzić co się opłaca w danym momencie).


    Płyn do higieny intymnej Ziaja - trzecia testowana przeze mnie wersja, mam jeszcze czwartą, ale nie widzę między nimi różnicy, wszystkie są dość rzadkie i kremowe - są poprawne, ale mnie nie powalają, sama nie wiem dlaczego. Wolę Lactacyd, do którego po raz kolejny pokornie wracam. Zuzyłam małe opakowanie niebieskiego płynu i duże różowego.


    Cukrowy krem do rak Phenome - pięknie pachnie sernikiem z dodatkiem olejków - migdałowym i cytrynowym. Ma rzadką konsystencję, co sprawia, że jest wydajny i szybko się wchłania. Ładne opakowanie, chociaż pod koniec metalowa tuba połamała się na brzegach i wyciekał z niej krem. Fajny gadżet na prezent - zwłaszcza na fanów produktów eko, niestety dość drogi.


    Balsam do ust Yes to Carrots - kupiłam trzypak na promocji w Sephorze; bardzo fajne balsamy, również dla ekomaniaczek. Na zimę ciut za słabe, ale podczas sezonu wiosna-jesień w sam raz. Ciekawy wybór zapachów.


    Balsam do ust Estee Lauder - nie wiem co mnie podkusiło, żeby go kupić. Chociaż wiem - był miniaturką przy kasie w Douglasie... czyli w miejscu, gdzie stoją zawsze jakieś fajne drobiazgi. Piękne metalowe opakowanie, nieźle pielęgnuje usta, ale... nie wiem czy on tak ma czy Douglas sprzedawał przeterminowane produkty, bo balsam miał średni zapach, co odbierało przyjemność z jego używania.


    Bioderma Sensibio H2O - mój ukochany produkt do demakijażu, do które zawsze wracam. Nie zliczę ile litrów już zużyłam. polecam gorąco.


    Zmywacz Isana - dobry produkt w dobrej cenie. Radzi sobie z każdym lakierem. Nie widzę sensu przepłacania za tego typu kosmetyki.


    Tusz Milion Lashes L'Oreal - świetnie podkreśla i rozdziela rzęsy, niestety dość mocno się kruszy podczas dnia. Szybko też zasycha w opakowaniu i jest mocno perfumowany. Duży plus za fajny dozownik - zbiera nadmiar tuszu ze szczoteczki.


    Tusz Opulash MAC - na początku go nie lubiłam, gdy trochę zgęstniał pokochałam. Świetnie podkreśla rzęsy - od dziennego makijażu po bardziej dramatyczny look. Na pewno kupię go ponownie.


    Błyszczyk Lancome - dostałam w prezencie, sama raczej bym go nie kupiła - nie wiem czemu, bo ma bardzo dobre opinie. Nie lubię go mieć na ustach, jest mocno silikonowy, nie lubię takiego uczucia.

    22 września 2010

    Tanie kupowanie

    Lubię dobre kosmetyki w dobrych cenach - a Wy? Znalazłam kilka dobrze zapowiadających się nowości w niezłych cenach :)
     
    Ziaja - Polskie antyperspiranty



      Skutecznie ograniczają wydzielanie potu, neutralizują zapach potu i zapewniają długotrwałe uczucie świeżości. Są łagodne dla skóry. Bez konserwantów, parabenów, alkoholu i barwników. Nie pozostawia śladów na ubraniu. Dostępne 3 wersje zapachowe: Active - pachnie pomarańczami, Sensitive - delikatny, świeży zapach, Soft - pudrowy. Dostępny jest również bloker, który skutecznie redukuje nadmierne pocenie. Ogranicza wydzielanie potu i przykrego zapachu. Zapewnia długotrwałe uczucie świeżości. Stosuje się go tak jak Antidral czy Etiaxil.
      Cena: 7zł / 60ml


      Paese - Retro opakowania



      Makijaż Retro Style inspirowany jest zmysłową damą z lat 40-tych, elegancką i wytworną kobietą o ustach w odcieniu malwy, mocno wytuszowanych rzęsach i oczach podkreślonych eyelinerem. Mają śliczne opakowania a'la Benefit :)
      Ceny: cienie 18zł; róż 18zł; szminka 16zł; eyeliner 18zł

      Cleanic - Łagodna pielęgnacja


      Moje ukochane chusteczki w nowej odsłonie! Takie chusteczki to znakomity sposób na zapewnienie komfortu i higieny intymnej w każdej sytuacji i przez długi czas. Nowe opakowanie zawiera aż 20 sztuk i ma wygodne zamknięcie, które sprawia, że chusteczki są zawsze świeże.
      Cena: 6,50zł


      Garnier - Pielęgnacja dłoni w 7 dni


      Kremy do rąk z aktywnym L-Bididus, składnikiem inspirowanym probiotykami. Wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, chroniąc ją przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi oraz utrzymuje optymalny poziom nawilżenia przez 24 godziny.  Dostępne w czterech wersjach: aloes, mango, miód i masło shea.
      Cena: 5zł

      NYX - Nareszcie w Polsce!


      Kosmetyki, które wiele osób zamawia z zagranicznych stron nareszcie będą dostępne w Polsce w drogeriach Marionnaud.Jeszcze nie miałam nic z tej firmy, chociaż kilka błyszczyków bardzo mnie kusiło swego czasu.
      Ceny: od 12 do 80zł

      Pharmaceris - Micel do skóry trądzikowej



      Uwielbiam micele, więc ten od razu przykuł moją uwagę. Zawiera specjalistyczny kompleks oparty na wyciągu z łopianu, biotyny, soli cynku oraz kwas migdałowy działają antybakteryjnie i normalizują wydzielanie sebum. Zawarty w płynie glukonian cynku i olej jojoba hamują rozwój trądziku, reakcje zapalne i poprawiają nawilżenie skóry. 
      Cena: 25zł 

      30 sierpnia 2010

      Recenzja: Peeling gruboziarnisty Ziaja



      DZIAŁANIE

      • Złuszcza martwe komórki naskórka.
      • Wyraźnie wygładza skórę.
      • Pobudza mikrokrążenie.
      • Ułatwia wnikanie substancji czynnych.
      • Wspomaga aktywność antycellulitową.
      SUBSTANCJE AKTYWNE

      • gruboziarniste mikrogranulki -  nieregularne kształty mikrogranulek o skutecznych właściwościach oczyszczających.
      • bio-Ca2+ Coralliny officinalis - wysoce biodostępny wapń otrzymywany z algi czerwonej. Ograniczając dojrzewanie komórek tłuszczowych – adipocytów, zapobiega gromadzeniu się tłuszczów w skórze.
      • phytocomplex antycellulit - złożony z morszczynu, bluszczu, gorzkiej pomarańczy i rozmarynu. Poprawia elastyczność i jędrność skóry. Zmniejsza objawy cellulitu oraz zapobiega nierównomiernemu rozmieszczeniu tkanki tłuszczowej.




      MOJA RECENZJA
      Peeling jest uzupełnieniem antycellulitowej serii Rebuild. Konsystencja jest galaretkowata - gęsty żel nie przecieka przez palce i nie spływa ze skóry. Granulki są grube i dobrze ścierają skórę - nie jest to najsilniejszy peeling z jakim miałam do czynienia, ale jest naprawdę porządny i godny polecenia. Nie jest bardzo wydajny, ale kosztuje ok. 12 zł, więc nie jest to duży wydatek. Skóra po jego zastosowaniu jest bardzo gładka i miękka - czy działa antycellulitowo? Ciężko powiedzieć, należało by stosować go razem z innymi kosmetykami na cellulit, dietą, ruchem itp.
      Peeling polecałabym latem, bo ma działanie chłodzące. O ile latem bardzo przyjemnie wziąć prysznic i wysmarować się jakimś chłodzącym kosmetykiem (polecam mega chłodzące serum na cellulit Eveline) to zimą wolałabym nie czuć chłodu przez kilkanaście/dziesiąt minut. Brrr.
      Mam niestety zastrzeżenia dotyczące zapachu - anyż połączony z mentolem (którego co prawda nie widzę w składzie, ale czuję). Nie lubię anyżu i staram się go unikać, peeling zużyłam, polecam ze względu na właściwości, ale nie wiem czy jeszcze do niego wrócę, bo zapach mnie nie powala.

      26 kwietnia 2010

      Ziaja: Jaśmin w płynie micelarnym

      Jaśminowy płyn micelarny z substancją tonizującą pochodzenia naturalnego do codziennej pielęgnacji skóry dojrzałej 50+. Wspomaga kompensację kolagenu, fizjolipidów i kwasu hialuronowego. Zawiera fitoestrogen – genisteinę – izoflawon o aktywności hormono-podobnej, calcium – główny czynnik regenerujący epidermę. Produkt testowany dermatologicznie, pod kontrolą lekarzy okulistów. Specjalna receptura ogranicza ryzyko migracji składników do worka spojówkowego.


      Zapewnia łagodny demakijaż. Skutecznie zapobiega wysuszaniu. Zmiękcza skórę oraz redukuje napięcie naskórka. Wpływa kojąco na podrażnienia. 
      • nie zawiera kompozycji zapachowej
      • nie zawiera barwników
      • nie zawiera parabenów

      Moja opinia: jestem totalnie zaskoczona tym kosmetykiem - miałam jeden z poprzednich płynów, niebieski Sopot Spa i niestety nie byłam z niego zadowolona; nie radził sobie z tuszem. Jaśmin jest jego totalnym przeciwieństwem - rewelacyjnie zmywa makijaż, zarówno podkład, jak i pełny makijaż oczu. Ostatnio mam problemy ze zmyciem tuszu, zaopatrzyłam się nawet w znienawidzone dwufazowe płyny (co najśmieszniejsze teraz nawet je polubiłam). Mam wrażenie, że radzi sobie z tuszem lepiej niż dwufazowce.
      Jest bezzapachowy i nie ma koloru. Nie różni się od droższych, aptecznych miceli. Jest świetnym wyborem w kryzysowych chwilach, gdy nie chcemy obciążać budżetu (kosztuje ok. 8zł). Miłośniczki polskich kosmetyków powinny być nim zachwycone ;)
      A dopiskiem 50+ nie należy się przejmować - płyn jest po prostu uzupełnieniem nowej linii przeznaczonej dla kobiet po pięćdziesiątce.

      Plusy
      • niedrogi
      • świetnie zmywa makijaż
      • bezzapachowy
      • nie podrażnia delikatnej skóry wokół oczu
      • całkiem ładne opakowanie, widać ile kosmetyku zostało; dobrze się dozuje
      Minusy
      • na razie brak
      Ogólna ocena: 5/5