24 sierpnia 2011

Test szczoteczki Triumph 5000 Oral-B zakończony. Werdykt: idealna czystość! :)





Przed Triumph 5000 używałam najprostszej szczoteczki elektrycznej Oral-B Vitality. Triumph ma o wiele więcej funkcji i, co dla mnie ważne, wbudowany timer – zawsze mam problem z wyczuciem ile czasu myję zęby. Dla porównania użyłam ostatnio kilka razy zwykłej szczotki – przypomniałam sobie co to znaczy podrażnienie śluzówki i krwawiące dziąsła. Triumph ma funkcję masażu dziąseł; trochę się jej obawiałam na początku, ale o dziwo dziąsła ani razu nie krwawiły i teraz często korzystam z tej opcji. Taki masaż poprawia krążenie krwi i zapobiega parodontozie.
Kiedyś byłam sceptycznie nastawiona do szczoteczek elektrycznych; wydawało mi się, że to wymysł firm, zbędny gadżet i niepotrzebny wydatek. Wystarczy raz użyć szczoteczki elektrycznej, by przekonać się, że zwykła nie ma z nią szans! Bardzo się cieszę, że mogłam wypróbować szczoteczkę Triumph 5000 Oral-B, bo naprawdę świetnie czyści zęby, usuwa osad, przebarwienia i pozostawia zęby naprawdę gładkie! 
Plusy:
  • Bardzo ładnie wygląda (nie jest to najważniejsze, ale lubię jak coś nie tylko jest funkcjonalne, ale i dobrze się prezentuje)
  • Akumulator po naładowaniu trzyma ok. 1,5 tygodnia.
  • Moje ulubione końcówki to Floss Action i 3d White. Tej drugiej używałam wcześniej i rzeczywiście po jej użyciu zęby były jaśniejsze; Floss Action ze specjalnymi włóknami dokładnie czyści przestrzenie międzyzębowe – rzeczywiście dawno nie miałam tak czystych zębów!
  • 5 trybów szczotkowania (podstawowy czyszczący, wrażliwy, polerujący, masujący, głęboko czyszczący) – każdy znajdzie coś dla siebie; mi najbardziej do gustu przypadł tryb podstawowy oraz masaż dziąseł.
  • Wbudowany timer, który odmierza czas szczotkowania (2 minuty) i pulsuje co 30 sekund – dzięki temu wiemy, że należy zacząć szczotkować kolejną ćwiartkę szczęki.
  • Fajny, wygodny futerał podróżny
Minusy:
  • Wysoka cena –jeśli ktoś nie jest w stanie wydać tak dużo na Triumph 5000 to może warto zastanowić się nad jakimś tańszym modelem z gamy Oral B, bo szczoteczka elektryczna jest zdecydowanie lepsza niż zwykła. Dzięki wymiennym końcówką może jej używać cała rodzina.
  • Oddzielny timer – wolałabym żeby był wbudowany w uchwyt szczoteczki
  • Szczotka pięknie wygląda, ale jak dla mnie na rączce jest za mało gumy – czasem mam wrażenie, że wyślizgnie mi się z mokrej dłoni

11 komentarzy:

  1. ja nie mogę przekonać się do szczoteczek elektrycznych... może dlatego, że drażni mnie dźwięk wydawany przez nie podczas szczotkowania;/
    Mam wtedy wrażenie, że hałas roznosi się na cały dom...

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy model:)
    ja jeszcze nie używałam szczoteczki elektrycznej, ale ciągle przymierzam się do zakupu;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się boję, że mi się ta końcówka podczas mycia odkreci i wyląduje w oku ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Boje sie szczoteczek elektrycznych i juz. I chyba nigdy sie do nich nei przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja posiadam Oral B. Jest dobra, w sumie sobie ją chwalę. Ale jakoś na wyjazdy wolę wziąć zwykłą szczoteczkę, poręczniejsza jest mimo wszystko. Jednak w takim codziennym użytku szczoteczka elektryczna sprawdza się bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja kiedyś miała elektryczną szczoteczkę ale jakoś wolę zwykłą

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile kosztuje ta szczoteczka?

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny blog :) szkoda, że tak późno tutaj trafiłam ;p ja również uwielbiam kosmetyki, ale to chyba jak każda kobieta! dodaje do obserwowanych i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezła ta machina ;)

    P.S zestaw essence dotarł przedwczoraj,jest fantastyczny! dziękuję raz jeszcze :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. szczoteczkę słychać, ale nie jest bardzo głośna, nie ma szans, żeby końcówka się odkręciła ;) szczoteczkę się wciska na taki metalowy bolec.

    cena waha się od 300 do 500zł, ale Vitality można kupić już za 50-70zł

    pannakolczykowa cieszę się, że ci się podoba :)

    Kasiu super, mam nadzieję, że się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń